Dr D.Myłek – alergolog i dermatolog – mleko zabija!

Jeszcze niedawno takie wypowiedzi przysparzały dr Danucie Myłek ze Stalowej Woli wrogów. Dziś akceptują je kolejni lekarze. I pacjenci. Jedni i drudzy czytają jej najnowszą książkę o alergiach.

Dziś niemal każdy z nas wie, że jedzenie może wywołać objawy chorobowe. Gdy matka wprowadza nowe pokarmy do diety niemowlęcia, robi to stopniowo. I obserwuje, czy maluch nie reaguje na kulinarne nowinki wysypką, katarem czy płaczem. Dla współczesnego człowieka taka wiedza to elementarz, spopularyzowany setkami artykułów, zarówno w pismach kobiecych, jak i w poważnych tygodnikach.

– I pomyśleć, że jeszcze trzy dekady temu pukano się w głowy, gdy twierdziłam, że jedzenie może mieć związek z astmą, chorobami przewodu pokarmowego, mózgu czy stawów – śmieje się dr nauk med. Danuta Myłek, alergolog i dermatolog ze Stalowej Woli.

Danuta Myłek z pasją pielęgnuje własny ogród, ma spory warzywniak, w prywatnym jeziorze hoduje ryby, a w jej kuchni jest miejsce tylko na zdrowe i naturalne produkty. (fot. Dariusz Danek)

Kontrowersyjne rady

W księgarniach właśnie pojawiła się jej najnowsza książka o alergiach. Napisane przystępnym językiem kompendium wiedzy o tym, jak zapobiegać uczuleniom i jak je leczyć. Pełna rad jak żyć i co jeść, by uniknąć szeregu chorób, które mają podłoże alergiczne w najszerszym tego słowa znaczeniu.

Część wskazówek jeszcze do niedawna traktowano jak przysłowiowy „kij w mrowisko”. Choćby twierdzenie, że na czele pokarmów, które nam szkodzą, jest mleko krowie.

– Denerwuję się, gdy słyszę, jak dzieciom uparcie kładzie się do głowy: „Pij mleko – będziesz wielki”. To dobra rada dla cielęcia! Zawsze wtedy dojadę: Będzie wielkim, ale alergikiem – mówi lekarka.

Wojnę wypowiedziała także rosołowi, sztandarowej polskiej zupie, która gości na niedzielnych i świątecznych stołach. Zupie, która urosła do rangi naturalnego leku, gotowanego zawsze, gdy któryś z domowników kicha i prycha.

– Żadnych wywarów na kościach i mięsie – powtarzam pacjentom. – A na czym? – pytają. – A na wodzie – odpowiadam – mówi ze śmiechem dr Myłek.

I argumentuje: – Przecież w zupie najcenniejsze są witaminy i minerały z warzyw. A z kości i mięsa do bulionu trafiają hormony wzrostu, antybiotyki i inne szkodliwe substancje, którymi faszerowano zwierzęta w przemysłowych hodowlach. Dlatego jeśli ktoś chce przygotować rosół to tylko z babcinego drobiu lub z gospodarstwa ekologicznego.

Też była alergikiem

Dr Myłek przyznaje, że nie zostałaby alergologiem, gdyby sama od dziecka nie cierpiała na ciężką alergię. Z chorobami, które były tego skutkiem, borykała się przez długie lata.

– W dzieciństwie miałam atopowe zapalenie skóry, później obrzęki stawów i krtani, polipy, przewlekłe zapalenie zatok, problemy z układem pokarmowym, migrenę, astmę, urodziłam martwe dziecko. Przełomem był wyjazd wraz z mężem do Indii pod koniec lat siedemdziesiątych – wspomina.

Po kilku miesiącach pobytu w nowym kraju kłopoty ze zdrowiem zaczęły stopniowo maleć.

– Wróciłam o połowę zdrowsza. Co mogło na to wpłynąć? Doszłam do wniosku, że jedyną istotną różnicą pomiędzy życiem w Indiach i w kraju było jedzenie. Tam nie jadłam wieprzowiny, ziemniaków, mniej pszennej mąki bogatej w gluten, więcej warzyw, owoców i orzechów – wylicza pani Danuta.

Kolejnym krokiem milowym był pobyt w Angoli, w Afryce, gdzie dr Myłek, wówczas świeżo upieczony dermatolog, pracowała w klinice dermatologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Luandzie.

– Była tam wspaniała biblioteka lekarska, w której znalazłam zachodnie publikacje mówiące o związkach pomiędzy występowaniem alergii a dietą. Okazało się, że moje przemyślenia na ten temat szły w dobrym kierunku. Zrozumiałam, że odnalazłam swoją zawodową ścieżkę – mówi.

Był początek lat 80., gdy rodzina Myłków wróciła do Stalowej Woli. Pani Danuta miała w głowie gotowy plan doktoratu i aspiracje, by zrobić specjalizację alergologiczną. W Polsce, wśród dermatologów, było wówczas zaledwie kilkunastu specjalistów w tej dziedzinie.

– I choć moje poglądy raczej nie przysparzały mi zwolenników, uparłam się dopiąć swego. Zajęło mi to kilka lat, ale się udało – wspomina lekarka.

Choć po stażu w Helsinkach mogła praktykować w najlepszych klinikach na świecie czy pracować dla UNICEF-u, wybrała rodzinne miasto. W Stalowej Woli utworzyła wojewódzką przychodnię alergologiczną z prawdziwego zdarzenia, potem zainicjowała powstanie przedszkola dla małych alergików. Jeździła po całej Polsce z wykładami, w których przekonywała, że mleko matki to najlepszy pokarm dla jej nowo narodzonego dziecka.

– To jedno z moich największych zawodowych osiągnięć. Wraz z garstką innych zapaleńców udało nam się przywrócić dzieciom pierś matki. Wcześniej, bo od początku lat 60. twierdzono przecież, że nie ma znaczenia: mleko matki czy krowy. Dziś trudno uwierzyć, że zastępy kobiet przez trzy dekady wierzyły w taką piramidalną, pesudonaukową bzdurę! – kręci głową dr Myłek

Sama uprawia warzywa

Rady, których udziela pacjentom, wcześniej przetestowała na sobie. W ogrodzie, który pielęgnuje z pasją, ma spory warzywniak. W kuchni jest miejsce tylko na zdrowe i naturalne produkty.

– Nie jem wieprzowiny, nie piję mleka i kawy. Jeśli chleb, to tylko z żytniej razowej mąki, pieczony na zakwasie. Na moim stole codziennie goszczą ryby, kasze, świeże warzywa i owce, nasiona oleiste. Mięso jem rzadko: ekologiczny drób, wołowinę – wymienia dr Myłek.

Dieta, której hołduje, nie tylko uwolniła ją od licznych dolegliwości, ale zapewniła także zgrabną, szczupłą sylwetkę.

– Swój udział w tym ma także regularny ruch – dodaje pani Danuta. – Dwa razy w tygodniu tańczę z mężem w zespole tańca towarzyskiego, codziennie pływam w jeziorze, jeżdżę na rowerze, łyżwach.

Renoma dr Myłek wykracza poza granice naszego kraju. Do poradni, w których przyjmuje, przyjeżdżają pacjenci z całego świata.

Pisze książkę kucharską

Choć jest już na emeryturze, wciąż leczy chorych, a w ub. roku prowadziła w TVN Style program na temat zdrowego stylu życia. Teraz pisze kolejny poradnik. Tym razem będzie to książka kucharska z przepisami dla alergików. Wydawca, duża ogólnopolska firma, już nie może się doczekać.

– To będzie bestseller. Wszystko, co zaproponuję wcześniej ugotuję sama – zapowiada bez fałszywej skromności lekarka.

Gdy próbujemy pieczonego halibuta, podanego w towarzystwie faszerowanej cukinii makaronowej i duszonej marchewki z orzechami, nie mamy wątpliwości, że tak właśnie się stanie.

Tytuł oryginału: Danuta Myłek miała rację. Mleko szkodzi, nie jedzmy rosołów, precz z fast-foodami!

źródło: http://www.nowiny24.pl/

www.elemiah.pl

Mleko – cichy zabójca. Mleko szkodzi.

Mleko – cichy zabójca

Mleko towarzyszy nam od lat, jest stałym elementem posiłków, zwłaszcza dzieci. I choć nie ulega wątpliwoœści, że ma unikatowe walory odżywcze, może też stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia. Mówi o tym umieszczony w Internecie raport „No Milk Introducion (www.panix.com/~nomilk/intro.htm) czyli „Bez mleka”. Autor – nowozelandzki badacz dr Coririe Mc Lachlan ostrzega przed piciem mleka, które może mieć niekorzystny wpływ między innymi na nasze serce, przewód pokarmowy, powodować alergie. Podobnie przed podawaniem mleka dzieciom protestują lekarze z białostockiej Akademii Medycznej na stronach internetowych III Kliniki Chorób Dziecięcych. Żadnego mleka dzieciom!

Co nam szkodzi

Najbardziej kontrowersyjnym składnikiem mleka jest laktoza – dwucukier. 30 procent ludzi nie toleruje tego cukru, nie ma bowiem w ich organizmie laktazy – enzymu, który rozkłada laktozę na cukry proste.

–  Wówczas faktycznie pojawiają się zaburzenia w układzie pokarmowym: biegunki, bóle brzucha, wzdęcia, itp. – tłumaczy Zofia Gruszczyńska z działu żywienia i żywnoœci Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach. Jest to wada genetyczna, a czasami spowodowana… zbyt długą przerwą w spożywaniu mleka. Nieużywany enzym zanika. Ale na to jest rada: trzeba zrezygnować z mleka słodkiego i zastąpić je mlecznymi produktami sfermentowanymi, serem, gdzie laktoza jest rozłożona przez bakterie. Dla osób, które z kolei nie tolerują kwaśnego smaku jest słodkie mleko acidofilne – też zawiera bakterie rozkładające laktozę.

Bezpłodnoœć po pasteryzacji

Znany jest ujemny wpływ na nasze zdrowie tłuszczu: jest miażdżycotwórczy, spożywany w zbyt dużych iloœciach powoduje choroby serca, naczyń krwionośnych, sprzyja między innymi wylewom, udarom, a także powstawaniu niektórych nowotworów. I tu pojawia się kolejny problem: w sklepach mamy duży wybór mleka odtłuszczanego poddanego pasteryzacji. Do końca nie wiadomo, jak proces podgrzewania działa na florę bakteryjną zawartą w mleku. Ponadto przy działaniu wysokiej temperatury œścina się białko. Żołądek nie zawsze może sobie poradzić z jego trawieniem i może dojœć do sensacji pokarmowych. Oczywiście nie u wszystkich. Natomiast z badań przeprowadzonych jeszcze w latach trzydziestych przez amerykańskiego naukowca, dr. M. Pottenegera, na kotach wynikało, że już w trzecim pokoleniu karmione właśnie pasteryzowanym mlekiem zwierzęta stawały się bezpłodne. Wniosek – znacznie zdrowsze jest nie gotowane mleko prosto od krowy. Tyle że znów ten tłuszcz i koło się zmyka.

Alergia, cukrzyca

Mleko może wywoływać też alergie.
– Zdarza się to często u dzieci – wyjaśnia Małgorzata Grabowska-Olejarczyk, dermatolog. -Dlatego z wprowadzeniem mleka krowiego do diety dziecka trzeba postępować ostrożnie. Nie jestem przeciwnikiem tego napoju, uważam go za cenny, ale podajmy je na początku w niewielkich ilościach, obserwujmy malucha. A dla dzieci najzdrowsze jest mleko matki.
– Dziecko powinno być na mleku kobiecym jak najdłużej – mówi Z. Gruszczyńska. – Jeżeli z jakiœ powodów kobieta traci pokarm, to na pewno do roku nie zastępujemy go mlekiem krowim, ale kupujemy specjalne odżywki, które są składem zbliżone właśnie do kobiecego pokarmu. Potwierdzają to badania diabetologów. Dzieci wychowane na mleku kobiecym znacznie rzadziej w przyszłoœci chorują na cukrzycę, która stała się epidemią XXI wieku.

Tombak – wróg mleka

Natomiast ogromnym przeciwnikiem picia mleka przez osoby dorosłe jest znany specjalista medycyny naturalnej, prof. Michał Tombak. W swojej „Drodze do zdrowia” napisał między innymi:

– Żaden żyjący na wolnoœci ssak na œświecie (prócz człowieka), będąc dorosłym osobnikiem nie spożywa mleka. Tak urządziła to natura… Układ pokarmowy człowieka zbudowany jest inaczej niż krowy. Krowie mleko dostając się do żołądka człowieka, pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych, ścina się, tworząc substancję przypominającą twaróg. Ten twaróg oblepia czasem inne pokarmy… Uważa on, że dorosły człowiek może spożywać tylko mleko„nadtrawione: kefir, jogurt. Zgodnie z chińską medycyną zdrowe są również twaróg (ale wyłącznie tłusty i przyprawiony na ostro), jogurt tylko naturalny bez owoców i cukru. Wszystkie inne mleczne produkty powodują nadprodukcję wilgoci w organizmie skutkując częstymi chorobami.

Połowa kłamstw

Jednak zdaniem Z. Gruszczyńskiej, a takie są też wytyczne Polskiego Instytutu żywienia i żywności (i nic nie wskazuje by miały się w najbliższym czasie zmienić) pomijając wszystkie powyższe zastrzeżenia, mleko i przetwory mleczne należą do najwartościowszych w naszej diecie.
– Jeżeli tylko nie ma indywidualnych przeszkód to aktualnie obowiązujące zasady zdrowego żywienia mówią o koniecznoœci wypijania pół litra szklanki mleka dziennie. Chodzi głównie o zaopatrzenie organizmu w wapń, jeden z podstawowych mikropierwiastków. Oczywiście, mleko można zastąpić twarogiem, jogurtem, kefirem. Ja w ogóle wyznaję zasadę: by zdrowo żyć stosujmy zasadę trzech U – urozmaicenie, uregulowanie, umiarkowanie i uprawianie wysiłku. I nie popadajmy ze skrajnoœści w skrajność. Potwierdza to Anna Strączyńska, lekarz reumatolog, specjalizująca się w leczeniu osteoporozy. – Jeżeli już dziecku, a przede wszystkim dorastającej młodzieży nie zapewni się odpowiedniej ilości wapnia, i to właśnie z mleka, które jest najlepiej przyswajalne i ma korzystny wpływ na gęstoœć tkanki kostnej, to w przyszłoœci będzie miało problemy z kręgosłupem, złamaniami i oczywiście osteoporozą – twierdzi lekarka. – Wiem, ciągle pojawiają się jakieœ doniesienia przeczące temu, co nas uczono do tej pory, ale nikt nam nie przedstawił swojego oficjalnego stanowiska i nie kazał zmieniać diety naszym pacjentom. Dlatego do tych wszelkich nowinek podchodziłabym z dużą ostrożnością. – Wartoœć mleka – jak na razie jest niekwestionowana – dodaje Jan Krzysztof Bartel, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Być może, gdy doniesienia o jego szkodliwoœści zostaną poparte systematycznymi badaniami klinicznymi i dopiero się potwierdzą, przyjdzie nam zweryfikować nasze podjecie do żywienia. Kto ma więc rację? Najlepiej chyba rozstrzyga, a właściwie nie rozstrzyga dr Dean Burwell, który przemawiając do studentów medycyny Uniwersytetu w Harvardzie stwierdził: – Połowa z tego, co was nauczyliœmy, jest nieprawdą. Niestety, nie wiemy, która…

BEATA ALUKIEWICZ, Magazyn Słowo Ludu, numer 2311, s. 10.
Tytuł oryginalny: Pij mleko i choruj

www.elemiah.pl

co zawiera mleko:
– białko zwierzęce,
– wapń
– fosfor
– tłuszcz
– witaminy A i D, B2, B12, betacaroten
– węglowodany (laktoza)

Pij mleko – będziesz kaleką!

Akupunktura – nadzieja

Akupunktura – nadzieja na końcu igły

„Wszystko na świecie i we Wszechświecie jest powiązane z pięcioma żywiołami, a istoty ludzkie nie są tu żadnym wyjątkiem”.

Ling Shu

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe!
W istocie rzeczy – igłą można usuwać choroby!

Choroby nie tylko ciała, ale również psychiki i ducha. Jak to jest możliwe? Przecież wiemy ile leków konsumuje przeciętny człowiek, aby poradzić sobie z dolegliwościami ciała takimi jak artretyzm, bóle kręgosłupa, nadciśnienie tętnicze, bóle wątroby i żołądka, oraz dolegliwościami psychiki czy ducha takimi jak nerwice, depresje czy anoreksja. Ponadto ile osób skarży się na złe samopoczucie i poszukuje rozwiązań połykając różne specyfiki farmaceutyczne z nadzieją, ze poczują się lepiej. A przecież rozwiązanie wielu z wymienionych problemów może być na końcu igły umieszczonej w odpowiednim punkcie ciała człowieka przez wykwalifikowanego specjalistę w zakresie akupunktury

Zacznijmy jednak od początku.

Kluczowym elementem filozofii Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest koncept pięciu przemian / żywiołów. Każdy z żywiołów manifestuje swoją obecność w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej człowieka. Objawem zdrowia jest brak manifestacji żywiołów w wymienionych sferach. Pojawienie się choroby daje manifestację żywiołów, czyli zaburzenie ich harmonii.

„Pięć żywiołów to Woda, Ogień Drzewo, Metal i Ziemia.
Woda sączy się w dół.
Ogień rozbłyska do góry.
Las może się pochylić i wyprostować.
Metal może zostać uformowany i może stwardnieć,.
Ziemia pozwala na siew, wzrost i życie”.
Shang Shu

Człowiek współczesny, oślepiony postępem technologii,. zapomina o wpływie pięciu żywiołów na jego zdrowie. Zachwycony osiągnięciami technologii sądzi, że rozumem może przechytrzyć odwieczne prawa harmonii przyrody i wszechświata. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są tragiczne w skutkach: gwałtowny przyrost nieuleczalnych chorób, trudny do opanowania poziom stresu, zanik wielu gatunków flory i fauny to tylko nieliczne przykłady. Żywioły przyrody pozostają jednak poza możliwościami kontroli przez człowieka, o czym regularnie donoszą media.

Konsekwencji takiego stanu rzeczy należy poszukiwać w rozwoju filozofii myśli naukowej, której początek pochodzi z okresu, kiedy to odrzucono aspekty niematerialne bytu człowieka, zaś filozofia naukowa została zdominowana prze koncept mechanistyczny, albo inaczej redukcjonistyczny; czyli wszystko można rozłożyć na części składowe i w sposób analityczny badać ich działanie, tracąc jednak umiejętność rozpoznania roli jaką spełnia poszczególna część, kiedy rozważana jest w koncepcie całości.

Zgodnie z kanonami Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, organizm ludzki stanowi niepodzielną część Kosmosu. Jego życie i zmienność nieprzerwanie podlegają wpływom otaczającej przyrody. Przyroda jest zjednoczonym systemem z wzajemnie dopełniającymi się aspektami YIN i YANG, które znajdują się w stanie stałego ruchu i ciągle się uzupełniają.

Kiedy elementy przyrody są w równowadze, życie kwitnie w harmonii. Kiedy bilans wzajemnie oddziałujących sił zostaje zaburzony, następuje katastrofa w ustroju człowieka, rozpoznawana jak ochoroba. Przez całe tysiąclecia lekarze i filozofowie chińscy obserwowali i studiowali przyrodę próbując znaleźć tajemnice wzajemnych oddziaływań. W najstarszym kompendium wiedzy medycznej, Neijing, napisanym w II w. p.n.e. zostało napisane:

„Utrzymanie porządku, a nie poprawianie nieporządku jest najwyższą zasadą mądrości. Leczenie choroby, w momencie, w którym ona już się ujawniła – to samo, co kopać studnię, żeby zaspokoić pragnienie lub kuć broń, kiedy walka się rozpoczęła”.

Jeżeli przyjmiemy, że Kosmos jest strukturą makro, to człowiek biedzie struktura mikro. Założenie to jest podstawą Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Zatem studiowanie praw rządzących Wszechświatem i przyrodą jest źródłem harmonii, czyli zdrowia człowieka. Brak rozpoznawalności tych praw nieubłaganie prowadzi do załamania zdrowia.

Niektórzy ludzie odrzucają Tradycyjną Medycynę Chińską, dlatego że nie pasuje ona do przyjętego, współczesnego modelu widzenia świata. Uważają ją za ekscentryczną szarlatanerię. Inni kwestionują metody badania i leczenia wypracowane przez lekarzy Starożytnego Wschodu, narosłymi od lat mitami i legendami. Medycyna Starożytnych Chin wytrzymała najwartościowszą próbę czasu. Jej osiągnięcia w dziedzinie medycyny zostały wielokrotnie zweryfikowane i potwierdzone przez instytuty badawcze na całym świecie.

Powodzenia Tradycyjnej Medycyny Chińskiej należy poszukiwać w konsekwentnym i systematycznym rozpoznaniu filozofii harmonii Wszechświata i przyrody, obejmującej wszystkie aspekty życia ludzkiego.

Filozofia Tradycyjnej Medycyny Chińskiej umożliwia człowiekowi uświadomienie sobie, że jest on częścią wszechświata i zobowiązany jest przestrzegać rządzących nim prawami, z których zasadnicze to prawo pięciu żywiołów i koncept YIN (odpoczynku) i YANG (aktywności). Filozofia ta uwzględnia aspekty czasu i przestrzeni, świadomości i materii, choroby i zdrowia.

Zdrowie człowieka jest najcenniejszym aspektem jego ziemskiego bytu. Filozofia każdego systemu medycznego ma mocne i słabe strony. Połączenie tego, co najlepsze, z istniejących systemów medycznych, będzie w zgodzie z podstawowym prawem Wszechświata, tj. harmonii.

Najbardziej fascynującą dla Europejczyków terapią Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest akupunktura. Zakorzeniona jest ona w kanonach filozofii 5 elementów i umiejętnie harmonizuje przepływ energii Ch’i w ustroju człowieka przywracając harmonię w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej. Stosowana profilaktycznie optymalizuje wielopoziomowy rozwój człowieka i pozwala utrzymać dobre zdrowie.

Zadajmy sobie zatem pytanie:

Jak to możliwe, że igła może wspomóc proces powrotu do zdrowia?

Według filozofii TMCh cale ciało człowieka pokryte jest siateczką kanałów, którą płynie energia Ch’i (czytaj “czi”). Skąd ta energia? Czy jest ona tylko wynikiem przekonań narodu chińskiego, czy istnieje ona naprawdę? Mówimy przecież o energii życia, energii działania, energii elektrycznej, elektromagnetycznej, fizycznej, psychicznej i duchowej. Już w pierwszej połowie XX Albert Einstein, Europejczyk, zauważył, ze E=mc2 (E = energia; m = masa; c = prędkość swiatła). W fizyce do dziś toczą się spory na temat, czy masa nie jest po prostu jakąś formą „uwięzionej” energii. Opisane dokładnie przez Chińczyków 3 tysiące lata temu kanały energetyczne, zwane meridianami, które tworzą wspomnianą wcześniej siateczkę są weryfikowalne przez współczesną naukę. Na kanałach tych znajdują się miejsca, punkty akupunktury, w których dochodzi do koncentracji energii Ch’i i właśnie te miejsca są nakłuwane igłami do akupunktury. Igły do akupunktury są bardzo cienkie i tylko wprawna dłoń specjalisty akupunktury jest w stanie prawidłowo zlokalizować punkt akupunktury i umieścić w nim igłę, która po nawiązaniu kontaktu z Ch’i jest wyciągnięta. Przez punkty akupunktury nie przebiegają naczynia krwionośne, zatem po wyciągnięciu igły nie pojawia się w tym miejscu kropelka krwi.

Nasuwa się jednak kolejne pytanie. Co robi igła, że przywraca ona zdrowie? Zasadniczym zadaniem nakłuwania punktu akupunktury jest stworzenie warunków do harmonijnego przepływu Ch’i w ustroju człowieka. Harmonijny przepływ Ch’i w ustroju człowieka jest gwarantem, wg filozofii TMCh, dobrego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego.

Punktów akupunktury na powierzchni ludzkiego ciała jest dużo. Klasycznie uważa się ze jest ich około 365, ale odkrycia naukowe potwierdzają, ze jest ich coraz więcej. Który punkt należy nakłuć i w jaki sposób uzależnione jest od wielu czynników. Specjalista akupunktury zanim wyselekcjonuje punkt do nakłucia zobowiązany jest zebrać historie choroby pacjenta, usłyszeć o jego nawykach żywieniowych, otrzymać informacje o procesach fizjologicznych ustroju człowieka, a przede wszystkim powinien być w stanie zinterpretować, w systemie pięciu żywiołów (Ogień, Ziemia, Metal, Woda i Drzewo), kolor twarzy chorego, barwę jego głosu, woń jego ciała oraz dominująca skłonność do radości, współczucia, smutku, trwogi czy gniewu. Ponadto, specjalista akupunktury odczytuje na lewej i prawej tętnicy promieniowej, w rejonie nadgarstka, po sześć pulsów na każdej stronie (w sumie 12), które informują go o przepływie energii Chi w poszczególnych kanałach energetycznych ustroju człowieka. Kanały energetyczne biorą swój początek w narządach wewnętrznych ustroju człowieka, toteż prawidłowa interpretacja powyższych pulsów ma kluczowe znaczenie w wyborze punktów akupunktury do nakłuwania. Nie bez znaczenia dla specjalisty akupunktury jest obejrzenie języka chorego zarówno z góry jak i dołu. Kształt i charakter nalotu języka chorego mówi dużo o zdrowiu jego właściciela i stanowi dodatkowe źródło informacji dla specjalisty akupunktury.

mgr Janusz Zerbst
Dyrektor
Szkoły Akupunktury Tradycyjnej
www.elemiah.pl