Leczenie piłkarzy za pomocą pijawek

Przez pijawki masażysta Śląska Jarosław Szandrocho prawie wyleciał do domu. Ostatecznie mógł zostać, bo te małe zwierzątka wyleczyły jego żonę, a teraz pomagają kontuzjowanym wrocławskim piłkarzom.

Szandrocho przez zawodników Śląska pieszczotliwie nazywany jest „Szamanem„. Wszystko dlatego, że czasami klubowy masażysta musi się wykazać niemal magicznymi zdolnościami, aby kontuzjowanych graczy postawić na nogi przed ważnym meczem. Przezwisko „Szaman” wzięło się jednak głównie z zamiłowania Szandrochy do medycyny naturalnej.

– Rzeczywiście, cenię ją nawet nieco bardziej od medycyny konwencjonalnej – przyznaje masażysta Śląska. I dodaje. – Z całym szacunkiem, ale medycyna naturalna była pierwsza, a ludzie za jej pomocą leczą się od wieków. Pewnie starsi pamiętają, że ich babcie na rozbite kolano dawały nie plaster, a liście babki. Na przykład niewiele osób wie, że na skręcone kostki pomagają liście kapusty. Oczywiście pomagam piłkarzom głównie konwencjonalnymi metodami, ale uważam, że o sposobach naturalnych zapominać nie można – podkreśla Szandrocho.

W Śląsku jego znakiem firmowym jest leczenie piłkarzy za pomocą pijawek. Masażysta używa ich do usuwania krwiaków przede wszystkim z nóg zawodników. Podkreśla, że te małe zwierzątka likwidują także zakrzepy, stany zapalne, leczą alergię i bóle stawów. – To wszystko jest dowiedzione naukowo. Pijawki żywią się krwią, a dodatkowo ich ślina ma właściwości znieczulające. Znajduje się w niej hormon szczęścia endorfina, a poza tym aż 12 antybiotyków – wylicza Szandrocho.

Pierwszy raz pijawek użył do leczenia trzy lata temu. Zaczął od siebie. – Miałem wtedy ciągłe bóle nerki, a normalne leczenie mi nie pomagało. O właściwościach pijawek czytałem w internecie i postanowiłem spróbować ich użyć. Od tego czasu nerka już mnie nie boli – zaznacza.

W związku z pijawkami od razu pojawił się jednak inny problem. – Za przyniesienie tego robactwa z domu chciała mnie wyrzucić żona. W końcu jednak sama z pomocy pijawek skorzystała, bo miała silne bóle migrenowe i pozwoliła mi je postawić. Powiedziała tylko, że nie będzie patrzeć – śmieje się Szandrocho.

Pijawki żonie pomogły, więc wraz z masażystą mogły w domu zostać. Teraz co tydzień pojawia się ich tam około 30. Zwierzątka zamawia w specjalnym laboratorium, a w domu przechowuje w słoikach z wodą mineralną. W zwykłej szybko by pozdychały. Masażysta Śląska jest po specjalnym kursie i dlatego rocznie może zużyć 1200 pijawek, które w naszym kraju są pod ścisłą ochroną. W trakcie zabiegu jednorazowo do chorego miejsca przykłada od trzech do dziewięciu sztuk. Potem pijawki są usypiane w spirytusie. – Nie traktuje pijawek przedmiotowo, ale nie mogę też być sentymentalny. Na wszelki wypadek nie nadaje im imion, żeby się za bardzo nie przywiązać. Zresztą i tak byłby problem, jak je nazwać, bo to obojnaki – śmieje się masażysta Śląska.

Jak się okazuje, pijawki to zwierzęta wyjątkowo wymagające, bo są podatne na fazy księżyca, a najbardziej nie lubią zapachu różanego mydła. Gdy go poczują, nie chcą pić ludzkiej krwi. – Cały czas dużo o nich czytam i staram się być na bieżąco. Myślę, że z czasem będziemy wiedzieć o pijawkach coraz więcej, choć oczywiście nie należy ich traktować jako panaceum na wszystkie problemy – podkreśla.

Co ciekawe, niedługo planuje leczyć wrocławskich piłkarzy kolejną niekonwencjonalną metodą. Tym razem będzie to robił za pomocą specjalnie profilowanych gwoździ!

– Gwoździami uciska się odpowiednie miejsca na ciele człowieka. Ta metoda od lat stosowana jest w Chinach czy Japonii. Ja staram się rozwijać, bo wiem, że muszę wyprzedzać konkurencję także w sposobach leczenia piłkarzy. Oni w zamian za to dają z siebie wszystko na boisku – kończy Szandrocho.

Michał Karbowiak
05.08.2010
hirudoterapia:   www.elemiah.pl

Izomaltuloza – węglowodany

Intensywny wysiłek fizyczny drastycznie zwiększa zapotrzebowanie organizmu na energię.

Sportowiec potrzebuje średnio 30% więcej kalorii w diecie niż jego nietrenujący rówieśnik. W okresie częstych i długotrwałych treningów należy pamiętać, aby składniki diety będące źródłem energii były przez organizm łatwo trawione, wchłaniane i spalane, a ich nadwyżki skutecznie magazynowane w formie szybko dostępnych zapasów.

Spośród wszystkich składników energetycznych dostarczanych w pokarmie, jedynie węglowodany spełniają powyższe warunki, dlatego ich udział w diecie sportowców jest szczególnie ważny. Ale czy każdy ich rodzaj jest tak samo skuteczny?


Do tej pory producenci preparatów wspomagających wysiłek sportowy zwracali uwagę, by odżywki energetyczne charakteryzowały się możliwie szybką wchłanialnością, co wydaje się szczególnie ważne z punktu widzenia regeneracji powysiłkowej. Jak wynika z badań, spożycie odpowiedniej dawki szybkowchłanialnych węglowodanów bezpośrednio po wysiłku gwarantuje w ciągu 2 godzin 1,5 razy szybsze tempo odbudowy glikogenu mięśniowego. To niezwykle istotne, zważywszy na fakt, że pełna resynteza tego składnika następuje dość wolno i niekiedy potrzeba aż doby, by jego poziom powrócił do właściwej normy. Szybkowchłanialne preparaty oparte o glukozę i maltodekstryny stały się podstawą potreningowej odnowy rezerw energetycznych w mięśniach.
Wysoki indeks glikemiczny powszechnie stosowanych węglowodanów wpływa także na jeszcze jeden „mechanizm”, po spożyciu szybkowchłanialnego cukru następuje wyraźny wyrzut insuliny – silnie anabolicznego hormonu, który między innymi wzmaga regenerację uszkodzonych tkanek.

Stosowanie węglowodanów o tzw szybkim tempie wchłaniania bezpośrednio po treningu jest niewątpliwe istotne z punktu widzenia intensywnych wysiłków wytrzymałościowych (kolarze, biegacze) lub interwałowych (piłkarze), które prowadzą do wyraźnego uszczuplenia rezerw glikogenu w mięśniach. Jednak czy ten rodzaj cukru będzie tak samo przydatny po treningu siłowym?

Zakres zachodzących przemian energetycznych w treningu wytrzymałościowym i siłowym jest diametralnie inny. W pierwszym przypadku zasadniczym źródłem energii dla pracy mięśniowej są węglowodany, w drugim fosfokreatyna. Zatem, czy dawkowanie skoncentrowanej porcji szybkowchłanialnego cukru po treningu siłowym, kiedy organizm nie nadwyręża istotnie zasobów glikogenu, jest zasadne? Jak się okazuje, spożywanie dużej ilości węglowodanów w formie napojów typu Carbo czy wysokocukrowych gainerów, nie ma istotnego wpływu na odbudowę rezerw energetycznych, za to sprzyja rozwojowi tkanki tłuszczowej Oczywiście, można oponować, że celem spożywania węglowodanów nie jest odbudowa glikogenu, lecz dostarczenie organizmowi odpowiedniej porcji energii do syntezy białek. I jest w tym wiele prawdy Spożycie aminokwasów w otoczeniu odpowiedniej porcji węglowodanów pozwala istotnie spotęgować proces anabolizmu i tym samym przyczynić się do wzrostu siły i masy mięśniowej Czy jednak najlepszym do tego źródłem powinny być glukoza i maltodekstryny – węglowodany, które obok uruchamiania procesów anabolicznych silnie potęgują wzrost tłuszczu?
W takich dyscyplinach jak kulturystyka i fitness niezwykle istotne jest, by składniki energetyczne diety cechowały się skutecznym wskaźnikiem anabolicznym, umożliwiającym szybkie tempo regeneracji, ale jednocześnie nie stawały się zagrożeniem dla prawidłowej budowy ciała
Przez ostatnie lata podjęto wiele prób znalezienia odpowiedniego rodzaju węglowodanów, których spożycie po treningu siłowym będzie korelować zarówno ze wzrostem syntezy białek jak również redukcją tłuszczu

Izomaltuloza – nowe, niezwykłe odkrycie

Prawdziwy przełom przyniosło odkrycie izomaltulozy. Chemicznie, ten rodzaj węglowodanów przypomina do złudzenia sacharozę. Podobieństwo jest ogromne.
Jeden i drugi rodzaj cukru jest disacharydem składającym się z glukozy i fruktozy.  Różnica polega w połączeniu obu monosacharydów. W sacharozie, glukoza i fruktoza połączona jest niestabilnym tzw wiązaniem 1,2 glikozydowym, z kolei w izomaltulozie cukry te związane są znacznie bardziej trwałym wiązaniem 1,6 glikozydowym. Jeden i drugi rodzaj wiązania chemicznego jest trawiony przez ustrój człowieka, jednak tempo rozpadu izomaltulozy jest znacznie wolniejsze.

Dla sportowca ma to kolosalne znaczenie! Szczególnie w odniesieniu do zawodników dyscyplin siłowych, których celem jest wzrost masywnej i odtłuszczonej sylwetki. Izomaltuloza ma bardzo niski indeks glikemiczny na poziomie IG=32. To oznacza, że tempo wchłaniania tego składnika jest tak wolne jak białej ugotowanej fasoli.

Spożycie izomaltulozy nie powoduje zatem agresywnego wzrostu cukru we krwi, a tym samym wyrzutu insuliny która potęguje rozrost tłuszczu. Oczywiście nauka dostarcza na to niezbite dowody (J.Nutrition 2007; 137(5):1143-8). Achten i wsp. porównując działanie sacharozy i izomaltulozy dostrzegli znaczną różnicę, jeżeli chodzi o wpływ obu rodzajów cukrów na poziom insuliny i tempo spalania tłuszczu. Jak zauważono w badaniach przeprowadzonych na 10 wytrenowanych sportowcach prowadzących odpowiednio zaprojektowany trening rowerowy, tempo zużywania węglowodanów było wyższe u zawodników spożywających sacharozę niż izomaltulozę. W pierwszej grupie zaobserwowano także wyższy wyrzut insuliny po 30 min od spożycia cukru a także słabsze spalania tłuszczu.
Zasugerowano, że zastąpienie szybkowchłanialnych cukrów izomaltulozą może profilaktycznie hamować rozwój masy tłuszczowej ciała. To niewątpliwie istotna wiadomość nie tylko dla osób borykających się z nadwaga ale także wszystkich sportowców zainteresowanych utrzymaniem wysokiej jakości sylwetki

W przypadku osób uprawiających kulturystykę i fitness warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden pozytywny aspekt stosowania izomaltulozy.
Jak wykazano w badaniach Departamentu Żywienia Klinicznego Instytutu Zdrowia i Nauk Biologicznych w Japonii (Metabolism 2007; Jan: 56(1): 115-21) stosowanie izomaltulozy może mieć korzystny wpływ na zwiększenie zatrzymywania wapnia w tkance kostnej, w warunkach niedoboru tego minerału. Jak wiadomo, wiele osób uprawiających kulturystykę ogranicza spożywanie mleka i produktów mlecznych, będących źródłem tego składnika. Stworzenie możliwości lepszego wykorzystania tego składnika wydaje się więc bardzo istotne

Czy izomaltuloza jest bezpieczna dla zdrowia?

Jak dotąd nie ma żadnych informacji, które sugerowałyby, że stosowanie izomaltulozy, nawet w dużych dawkach może odbić się negatywnie na stanie naszego zdrowia. Jest to zupełnie naturalny składnik żywieniowy.

W badaniach (Lina i wsp. Food Chem Toxicol. 2002 Oct; 40(10):1375-81) nie wykazano żadnej toksyczności tego cukru, nie zaobserwowano też negatywnych następstw jelitowych przy dawcę sięgającej 50 g na porcje.

Z analizy różnych prac poglądowych, dobitnie wynika, że izomaltuloza może być doskonałą alternatywą dla sacharozy w diecie jak również dla glukozy i fruktozy. Zwracając uwagę na korzyści ze stosowania izomaltulozy, warto także zaakcentować fakt, że mimo podobieństw do zwykłego cukru, w przeciwieństwie do niego, izomaltuloza nie wywołuje efektu próchniczego. Jej stosowanie wydaje się więc nader korzystne.

Darek Szukała

źródło:

http://www.extralarge.pl/