Srebro koloidalne – naturalny antybiotyk – niszczy 650 mikroorganizmów

Srebro koloidalne zwane jest naturalnym antybiotykiem, wodą srebrzaną. W ciągu 6 minut niszczy 650 chorobotwórczych mikroorganizmów. Nie niszczy pożądanej flory bakteryjnej.  Jest swego rodzaju katalizatorem, który odcina bakterie, wirusy, grzyby i inne patogeny od enzymu, którego potrzebują do przetworzenia tlenu. W ten sposób chorobotwórcze mikroorganizmy są w naturalny sposób eliminowane z organizmu.

Ze względu na bakteriobójcze i grzybobójcze właściwości jest ono dodawane do kosmetyków, np. mydeł czy kremów.

Wspomaga leczenie przeziębień, grypy, anginy, kataru, kaszlu, zapalenia gardła, zatok, oskrzeli, płuc i innych infekcji bakteryjnych.

Srebro koloidalne to mikroskopijne cząsteczki – jony srebra, zawieszone w dejonizowanej wodzie. Struktura koloidu jest taka sama jak wewnętrznych płynów ustrojowych. Stąd jego przyswajalność wynosi od 90 do 100%.

jest nietoksyczne,
– nie akumuluje się w organizmie.  Zostaje z niego w ciągu kilku dni    wydalone,
– nie osłabia wątroby,
– nie podrażnia układu pokarmowego,
ochrania układ odpornościowy i pomaga mu się zregenerować,
– oczyszcza organizm z martwych ciał mikrobów, wydalanych przez nie toksyn,
– pomaga uregulować trawienie,
– pomaga w zwalczaniu infekcji układu oddechowego, stanach zapalnych stawów i mięśni,
– łagodzi infekcje skóry, trądzik, alergie, grzybice, drożdżyce,
goi zakażone rany, oparzenia, odmrożenia,
– przyspiesza regenerację uszkodzonego naskórka – podczas gojenia nie pozostają blizny.
– dodaje sił,
– podnosi jasność i bystrość myślenia.

Cząsteczki srebra koloidalnego można obserwować przez mikroskop elektronowy. Im mniejsza cząsteczka, tym lepsza jest skuteczność koloidu. Optymalna wielkość cząsteczek srebra do użytku wewnętrznego to 1,5 do 5 nm. Większe cząsteczki stosuje się do okładów zewnętrznych.

Już w starożytności wykorzystywano bakteriobójcze właściwości srebra. Picie ze srebrnych pucharów, czy też wrzucanie srebrnej monety do mleka lub wody przedłużało trwałość i świeżość płynów. Natomiast podczas XIV-wiecznej epidemii dżumy w Europie bogaci rodzice, jako sposób na zarazę, dawali swoim dzieciom do ssania srebrne łyżeczki. W XIX wieku w Niemczech odkryto, że łagodny roztwór srebra działa odkażająco w przypadku stanów zapalnych oczu, jednocześnie nie podrażniając śluzówki. Nawet do dziś stosowane są praktyki trzymania srebrnej łyżeczki w ustach, co prowadzi do zaniku opryszczki. Znane od ponad 90 lat srebro koloidalne uważane jest za naturalne lekarstwo.

Srebro Koloidalne można przyjmować wewnętrznie, stosować zewnętrznie na skórę, używać do płukania gardła, jamy ustnej, zatok, inhalacjiirygacji pochwy oraz jako składnik lewatywy. Doskonałe dla osób osłabionych, często chorujących, cierpiących na chroniczne zmęczenie.

Zanim zaczniemy go stosować warto skonsultować się z lekarzem (dotyczy to wszystkich suplementów diety).

mgr Małgorzata Papała Śliwa
www.elemiah.pl

Leczenie piłkarzy za pomocą pijawek

Przez pijawki masażysta Śląska Jarosław Szandrocho prawie wyleciał do domu. Ostatecznie mógł zostać, bo te małe zwierzątka wyleczyły jego żonę, a teraz pomagają kontuzjowanym wrocławskim piłkarzom.

Szandrocho przez zawodników Śląska pieszczotliwie nazywany jest „Szamanem„. Wszystko dlatego, że czasami klubowy masażysta musi się wykazać niemal magicznymi zdolnościami, aby kontuzjowanych graczy postawić na nogi przed ważnym meczem. Przezwisko „Szaman” wzięło się jednak głównie z zamiłowania Szandrochy do medycyny naturalnej.

– Rzeczywiście, cenię ją nawet nieco bardziej od medycyny konwencjonalnej – przyznaje masażysta Śląska. I dodaje. – Z całym szacunkiem, ale medycyna naturalna była pierwsza, a ludzie za jej pomocą leczą się od wieków. Pewnie starsi pamiętają, że ich babcie na rozbite kolano dawały nie plaster, a liście babki. Na przykład niewiele osób wie, że na skręcone kostki pomagają liście kapusty. Oczywiście pomagam piłkarzom głównie konwencjonalnymi metodami, ale uważam, że o sposobach naturalnych zapominać nie można – podkreśla Szandrocho.

W Śląsku jego znakiem firmowym jest leczenie piłkarzy za pomocą pijawek. Masażysta używa ich do usuwania krwiaków przede wszystkim z nóg zawodników. Podkreśla, że te małe zwierzątka likwidują także zakrzepy, stany zapalne, leczą alergię i bóle stawów. – To wszystko jest dowiedzione naukowo. Pijawki żywią się krwią, a dodatkowo ich ślina ma właściwości znieczulające. Znajduje się w niej hormon szczęścia endorfina, a poza tym aż 12 antybiotyków – wylicza Szandrocho.

Pierwszy raz pijawek użył do leczenia trzy lata temu. Zaczął od siebie. – Miałem wtedy ciągłe bóle nerki, a normalne leczenie mi nie pomagało. O właściwościach pijawek czytałem w internecie i postanowiłem spróbować ich użyć. Od tego czasu nerka już mnie nie boli – zaznacza.

W związku z pijawkami od razu pojawił się jednak inny problem. – Za przyniesienie tego robactwa z domu chciała mnie wyrzucić żona. W końcu jednak sama z pomocy pijawek skorzystała, bo miała silne bóle migrenowe i pozwoliła mi je postawić. Powiedziała tylko, że nie będzie patrzeć – śmieje się Szandrocho.

Pijawki żonie pomogły, więc wraz z masażystą mogły w domu zostać. Teraz co tydzień pojawia się ich tam około 30. Zwierzątka zamawia w specjalnym laboratorium, a w domu przechowuje w słoikach z wodą mineralną. W zwykłej szybko by pozdychały. Masażysta Śląska jest po specjalnym kursie i dlatego rocznie może zużyć 1200 pijawek, które w naszym kraju są pod ścisłą ochroną. W trakcie zabiegu jednorazowo do chorego miejsca przykłada od trzech do dziewięciu sztuk. Potem pijawki są usypiane w spirytusie. – Nie traktuje pijawek przedmiotowo, ale nie mogę też być sentymentalny. Na wszelki wypadek nie nadaje im imion, żeby się za bardzo nie przywiązać. Zresztą i tak byłby problem, jak je nazwać, bo to obojnaki – śmieje się masażysta Śląska.

Jak się okazuje, pijawki to zwierzęta wyjątkowo wymagające, bo są podatne na fazy księżyca, a najbardziej nie lubią zapachu różanego mydła. Gdy go poczują, nie chcą pić ludzkiej krwi. – Cały czas dużo o nich czytam i staram się być na bieżąco. Myślę, że z czasem będziemy wiedzieć o pijawkach coraz więcej, choć oczywiście nie należy ich traktować jako panaceum na wszystkie problemy – podkreśla.

Co ciekawe, niedługo planuje leczyć wrocławskich piłkarzy kolejną niekonwencjonalną metodą. Tym razem będzie to robił za pomocą specjalnie profilowanych gwoździ!

– Gwoździami uciska się odpowiednie miejsca na ciele człowieka. Ta metoda od lat stosowana jest w Chinach czy Japonii. Ja staram się rozwijać, bo wiem, że muszę wyprzedzać konkurencję także w sposobach leczenia piłkarzy. Oni w zamian za to dają z siebie wszystko na boisku – kończy Szandrocho.

Michał Karbowiak
05.08.2010
hirudoterapia:   www.elemiah.pl

Lekarz M. Paruzel i leczenie pijawką

Anna Gorczyca: W Kolbuszowej lekarz użył pijawek w leczeniu pacjenta, któremu być może groziła amputacja nogi. Sprawa wyszła na jaw, dyrektor i ordynator są oburzeni postępowaniem lekarza.

Dr Maciej Paruzel: – Wcale mnie to nie dziwi. Lekarz zastosował nietypową metodę, a dyrektor zapewne dba o święty spokój.

Pan jednak używa pijawek w leczeniu.

– Ale na początku też były problemy, do tej pory niektórzy koledzy patrzą się na mnie krzywo. Jednak uważam, że gdyby nie pijawki, kilkadziesiąt palców, które przyszyłem, musiałbym amputować.

Problem z pijawkami polega na tym, że od XVII w. leczono nimi wszystko. Uważano, że ich medyczne działanie polega na upuszczaniu krwi. A to nieprawda. Pijawka wraz ze śliną wpuszcza hirudozwiązki. Jest ich od 160 do 300, a zaledwie 60 jest zidentyfikowanych. Oprócz hirudyny w ślinie pijawki są bardzo mocne antybiotyki, silne substancje przeciwzapalne, znieczulające, przeciwobrzękowe i rozkładające istniejące zakrzepy. Pijawki produkują endorfiny, zwane powszechnie hormonami szczęścia, oraz dopaminę i serotoninę. Udało się wytworzyć sztuczną hirudynę, ale nie działała tak aktywnie jak ta z pijawek. Natura okazała się doskonalsza.

Na świecie wraca się do leczenia pijawkami

– W wielu krajach pijawki są oficjalnie stosowane w szpitalach jako metoda wspomagająca leczenie. Pierwsi, już w latach 70., zaczęli je wykorzystywać Francuzi. Oficjalnie dopuścili je również Amerykanie. Tam stawianie pijawek jest refundowane. Podobnie jest w Rosji, Kanadzie, Anglii, Francji. Gdyby zostały dopuszczone również w Polsce, nie byłoby problemu, kto ma płacić za leczenie. W tej chwili mamy taką sytuację, że lekarz mówi do pacjenta: jeśli pan sobie kupi pijawki, to ja je panu postawię. Patrzymy nieufnie na lekarza wykorzystującego tę metodę leczenia, a równocześnie pijawkami legalnie leczą ludzie, którzy nie mają wykształcenia medycznego.

Żeby można było używać pijawek do leczenia, trzeba spełnić jakieś procedury…

– Pijawki muszą być ze sprawdzonego źródła. Mogą być użyte tylko raz. Utylizuje się je tak jak inny sprzęt medyczny.

A jak to się stało, że Pan trafił na pijawki albo jak pijawki trafiły do Pana?

– Kilka lat temu na międzynarodowym zjeździe lekarskim chirurdzy plastycy z Indii zapytali mnie, jak często stosujemy pijawki przy replantacji palców. Zrobiłem wielkie oczy, sądziłem, że się przesłyszałem. Zacząłem szukać informacji. Okazało się, że Francuzi już na początku lat 70. w klinice w Bordeaux użyli pijawek przy replantacji palców. Dziś hirudoterapią zajmują się poważne ośrodki badawcze na świecie.
*Maciej Paruzel – chirurg na oddziale replantacji Szpitala św. Jadwigi w Trzebnicy. Pierwszy w Polsce przyszył palce dłoni u kilkuletniego dziecka. Współautor pierwszej polskiej transplantacji przedramienia. Prowadzi badania medyczne nad hirudoterapią, czyli leczeniem pijawkami.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów, maj 2008 r.

oryginalny tytuł: Dr Maciej Paruzel używa pijawek do leczenia

www.elemiah.pl

hirudoterapia, leczenie pijawką Bydgoszcz

Dr D.Myłek – alergolog i dermatolog – mleko zabija!

Jeszcze niedawno takie wypowiedzi przysparzały dr Danucie Myłek ze Stalowej Woli wrogów. Dziś akceptują je kolejni lekarze. I pacjenci. Jedni i drudzy czytają jej najnowszą książkę o alergiach.

Dziś niemal każdy z nas wie, że jedzenie może wywołać objawy chorobowe. Gdy matka wprowadza nowe pokarmy do diety niemowlęcia, robi to stopniowo. I obserwuje, czy maluch nie reaguje na kulinarne nowinki wysypką, katarem czy płaczem. Dla współczesnego człowieka taka wiedza to elementarz, spopularyzowany setkami artykułów, zarówno w pismach kobiecych, jak i w poważnych tygodnikach.

– I pomyśleć, że jeszcze trzy dekady temu pukano się w głowy, gdy twierdziłam, że jedzenie może mieć związek z astmą, chorobami przewodu pokarmowego, mózgu czy stawów – śmieje się dr nauk med. Danuta Myłek, alergolog i dermatolog ze Stalowej Woli.

Danuta Myłek z pasją pielęgnuje własny ogród, ma spory warzywniak, w prywatnym jeziorze hoduje ryby, a w jej kuchni jest miejsce tylko na zdrowe i naturalne produkty. (fot. Dariusz Danek)

Kontrowersyjne rady

W księgarniach właśnie pojawiła się jej najnowsza książka o alergiach. Napisane przystępnym językiem kompendium wiedzy o tym, jak zapobiegać uczuleniom i jak je leczyć. Pełna rad jak żyć i co jeść, by uniknąć szeregu chorób, które mają podłoże alergiczne w najszerszym tego słowa znaczeniu.

Część wskazówek jeszcze do niedawna traktowano jak przysłowiowy „kij w mrowisko”. Choćby twierdzenie, że na czele pokarmów, które nam szkodzą, jest mleko krowie.

– Denerwuję się, gdy słyszę, jak dzieciom uparcie kładzie się do głowy: „Pij mleko – będziesz wielki”. To dobra rada dla cielęcia! Zawsze wtedy dojadę: Będzie wielkim, ale alergikiem – mówi lekarka.

Wojnę wypowiedziała także rosołowi, sztandarowej polskiej zupie, która gości na niedzielnych i świątecznych stołach. Zupie, która urosła do rangi naturalnego leku, gotowanego zawsze, gdy któryś z domowników kicha i prycha.

– Żadnych wywarów na kościach i mięsie – powtarzam pacjentom. – A na czym? – pytają. – A na wodzie – odpowiadam – mówi ze śmiechem dr Myłek.

I argumentuje: – Przecież w zupie najcenniejsze są witaminy i minerały z warzyw. A z kości i mięsa do bulionu trafiają hormony wzrostu, antybiotyki i inne szkodliwe substancje, którymi faszerowano zwierzęta w przemysłowych hodowlach. Dlatego jeśli ktoś chce przygotować rosół to tylko z babcinego drobiu lub z gospodarstwa ekologicznego.

Też była alergikiem

Dr Myłek przyznaje, że nie zostałaby alergologiem, gdyby sama od dziecka nie cierpiała na ciężką alergię. Z chorobami, które były tego skutkiem, borykała się przez długie lata.

– W dzieciństwie miałam atopowe zapalenie skóry, później obrzęki stawów i krtani, polipy, przewlekłe zapalenie zatok, problemy z układem pokarmowym, migrenę, astmę, urodziłam martwe dziecko. Przełomem był wyjazd wraz z mężem do Indii pod koniec lat siedemdziesiątych – wspomina.

Po kilku miesiącach pobytu w nowym kraju kłopoty ze zdrowiem zaczęły stopniowo maleć.

– Wróciłam o połowę zdrowsza. Co mogło na to wpłynąć? Doszłam do wniosku, że jedyną istotną różnicą pomiędzy życiem w Indiach i w kraju było jedzenie. Tam nie jadłam wieprzowiny, ziemniaków, mniej pszennej mąki bogatej w gluten, więcej warzyw, owoców i orzechów – wylicza pani Danuta.

Kolejnym krokiem milowym był pobyt w Angoli, w Afryce, gdzie dr Myłek, wówczas świeżo upieczony dermatolog, pracowała w klinice dermatologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Luandzie.

– Była tam wspaniała biblioteka lekarska, w której znalazłam zachodnie publikacje mówiące o związkach pomiędzy występowaniem alergii a dietą. Okazało się, że moje przemyślenia na ten temat szły w dobrym kierunku. Zrozumiałam, że odnalazłam swoją zawodową ścieżkę – mówi.

Był początek lat 80., gdy rodzina Myłków wróciła do Stalowej Woli. Pani Danuta miała w głowie gotowy plan doktoratu i aspiracje, by zrobić specjalizację alergologiczną. W Polsce, wśród dermatologów, było wówczas zaledwie kilkunastu specjalistów w tej dziedzinie.

– I choć moje poglądy raczej nie przysparzały mi zwolenników, uparłam się dopiąć swego. Zajęło mi to kilka lat, ale się udało – wspomina lekarka.

Choć po stażu w Helsinkach mogła praktykować w najlepszych klinikach na świecie czy pracować dla UNICEF-u, wybrała rodzinne miasto. W Stalowej Woli utworzyła wojewódzką przychodnię alergologiczną z prawdziwego zdarzenia, potem zainicjowała powstanie przedszkola dla małych alergików. Jeździła po całej Polsce z wykładami, w których przekonywała, że mleko matki to najlepszy pokarm dla jej nowo narodzonego dziecka.

– To jedno z moich największych zawodowych osiągnięć. Wraz z garstką innych zapaleńców udało nam się przywrócić dzieciom pierś matki. Wcześniej, bo od początku lat 60. twierdzono przecież, że nie ma znaczenia: mleko matki czy krowy. Dziś trudno uwierzyć, że zastępy kobiet przez trzy dekady wierzyły w taką piramidalną, pesudonaukową bzdurę! – kręci głową dr Myłek

Sama uprawia warzywa

Rady, których udziela pacjentom, wcześniej przetestowała na sobie. W ogrodzie, który pielęgnuje z pasją, ma spory warzywniak. W kuchni jest miejsce tylko na zdrowe i naturalne produkty.

– Nie jem wieprzowiny, nie piję mleka i kawy. Jeśli chleb, to tylko z żytniej razowej mąki, pieczony na zakwasie. Na moim stole codziennie goszczą ryby, kasze, świeże warzywa i owce, nasiona oleiste. Mięso jem rzadko: ekologiczny drób, wołowinę – wymienia dr Myłek.

Dieta, której hołduje, nie tylko uwolniła ją od licznych dolegliwości, ale zapewniła także zgrabną, szczupłą sylwetkę.

– Swój udział w tym ma także regularny ruch – dodaje pani Danuta. – Dwa razy w tygodniu tańczę z mężem w zespole tańca towarzyskiego, codziennie pływam w jeziorze, jeżdżę na rowerze, łyżwach.

Renoma dr Myłek wykracza poza granice naszego kraju. Do poradni, w których przyjmuje, przyjeżdżają pacjenci z całego świata.

Pisze książkę kucharską

Choć jest już na emeryturze, wciąż leczy chorych, a w ub. roku prowadziła w TVN Style program na temat zdrowego stylu życia. Teraz pisze kolejny poradnik. Tym razem będzie to książka kucharska z przepisami dla alergików. Wydawca, duża ogólnopolska firma, już nie może się doczekać.

– To będzie bestseller. Wszystko, co zaproponuję wcześniej ugotuję sama – zapowiada bez fałszywej skromności lekarka.

Gdy próbujemy pieczonego halibuta, podanego w towarzystwie faszerowanej cukinii makaronowej i duszonej marchewki z orzechami, nie mamy wątpliwości, że tak właśnie się stanie.

Tytuł oryginału: Danuta Myłek miała rację. Mleko szkodzi, nie jedzmy rosołów, precz z fast-foodami!

źródło: http://www.nowiny24.pl/

www.elemiah.pl

Mleko – cichy zabójca. Mleko szkodzi.

Mleko – cichy zabójca

Mleko towarzyszy nam od lat, jest stałym elementem posiłków, zwłaszcza dzieci. I choć nie ulega wątpliwoœści, że ma unikatowe walory odżywcze, może też stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia. Mówi o tym umieszczony w Internecie raport „No Milk Introducion (www.panix.com/~nomilk/intro.htm) czyli „Bez mleka”. Autor – nowozelandzki badacz dr Coririe Mc Lachlan ostrzega przed piciem mleka, które może mieć niekorzystny wpływ między innymi na nasze serce, przewód pokarmowy, powodować alergie. Podobnie przed podawaniem mleka dzieciom protestują lekarze z białostockiej Akademii Medycznej na stronach internetowych III Kliniki Chorób Dziecięcych. Żadnego mleka dzieciom!

Co nam szkodzi

Najbardziej kontrowersyjnym składnikiem mleka jest laktoza – dwucukier. 30 procent ludzi nie toleruje tego cukru, nie ma bowiem w ich organizmie laktazy – enzymu, który rozkłada laktozę na cukry proste.

–  Wówczas faktycznie pojawiają się zaburzenia w układzie pokarmowym: biegunki, bóle brzucha, wzdęcia, itp. – tłumaczy Zofia Gruszczyńska z działu żywienia i żywnoœci Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach. Jest to wada genetyczna, a czasami spowodowana… zbyt długą przerwą w spożywaniu mleka. Nieużywany enzym zanika. Ale na to jest rada: trzeba zrezygnować z mleka słodkiego i zastąpić je mlecznymi produktami sfermentowanymi, serem, gdzie laktoza jest rozłożona przez bakterie. Dla osób, które z kolei nie tolerują kwaśnego smaku jest słodkie mleko acidofilne – też zawiera bakterie rozkładające laktozę.

Bezpłodnoœć po pasteryzacji

Znany jest ujemny wpływ na nasze zdrowie tłuszczu: jest miażdżycotwórczy, spożywany w zbyt dużych iloœciach powoduje choroby serca, naczyń krwionośnych, sprzyja między innymi wylewom, udarom, a także powstawaniu niektórych nowotworów. I tu pojawia się kolejny problem: w sklepach mamy duży wybór mleka odtłuszczanego poddanego pasteryzacji. Do końca nie wiadomo, jak proces podgrzewania działa na florę bakteryjną zawartą w mleku. Ponadto przy działaniu wysokiej temperatury œścina się białko. Żołądek nie zawsze może sobie poradzić z jego trawieniem i może dojœć do sensacji pokarmowych. Oczywiście nie u wszystkich. Natomiast z badań przeprowadzonych jeszcze w latach trzydziestych przez amerykańskiego naukowca, dr. M. Pottenegera, na kotach wynikało, że już w trzecim pokoleniu karmione właśnie pasteryzowanym mlekiem zwierzęta stawały się bezpłodne. Wniosek – znacznie zdrowsze jest nie gotowane mleko prosto od krowy. Tyle że znów ten tłuszcz i koło się zmyka.

Alergia, cukrzyca

Mleko może wywoływać też alergie.
– Zdarza się to często u dzieci – wyjaśnia Małgorzata Grabowska-Olejarczyk, dermatolog. -Dlatego z wprowadzeniem mleka krowiego do diety dziecka trzeba postępować ostrożnie. Nie jestem przeciwnikiem tego napoju, uważam go za cenny, ale podajmy je na początku w niewielkich ilościach, obserwujmy malucha. A dla dzieci najzdrowsze jest mleko matki.
– Dziecko powinno być na mleku kobiecym jak najdłużej – mówi Z. Gruszczyńska. – Jeżeli z jakiœ powodów kobieta traci pokarm, to na pewno do roku nie zastępujemy go mlekiem krowim, ale kupujemy specjalne odżywki, które są składem zbliżone właśnie do kobiecego pokarmu. Potwierdzają to badania diabetologów. Dzieci wychowane na mleku kobiecym znacznie rzadziej w przyszłoœci chorują na cukrzycę, która stała się epidemią XXI wieku.

Tombak – wróg mleka

Natomiast ogromnym przeciwnikiem picia mleka przez osoby dorosłe jest znany specjalista medycyny naturalnej, prof. Michał Tombak. W swojej „Drodze do zdrowia” napisał między innymi:

– Żaden żyjący na wolnoœci ssak na œświecie (prócz człowieka), będąc dorosłym osobnikiem nie spożywa mleka. Tak urządziła to natura… Układ pokarmowy człowieka zbudowany jest inaczej niż krowy. Krowie mleko dostając się do żołądka człowieka, pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych, ścina się, tworząc substancję przypominającą twaróg. Ten twaróg oblepia czasem inne pokarmy… Uważa on, że dorosły człowiek może spożywać tylko mleko„nadtrawione: kefir, jogurt. Zgodnie z chińską medycyną zdrowe są również twaróg (ale wyłącznie tłusty i przyprawiony na ostro), jogurt tylko naturalny bez owoców i cukru. Wszystkie inne mleczne produkty powodują nadprodukcję wilgoci w organizmie skutkując częstymi chorobami.

Połowa kłamstw

Jednak zdaniem Z. Gruszczyńskiej, a takie są też wytyczne Polskiego Instytutu żywienia i żywności (i nic nie wskazuje by miały się w najbliższym czasie zmienić) pomijając wszystkie powyższe zastrzeżenia, mleko i przetwory mleczne należą do najwartościowszych w naszej diecie.
– Jeżeli tylko nie ma indywidualnych przeszkód to aktualnie obowiązujące zasady zdrowego żywienia mówią o koniecznoœci wypijania pół litra szklanki mleka dziennie. Chodzi głównie o zaopatrzenie organizmu w wapń, jeden z podstawowych mikropierwiastków. Oczywiście, mleko można zastąpić twarogiem, jogurtem, kefirem. Ja w ogóle wyznaję zasadę: by zdrowo żyć stosujmy zasadę trzech U – urozmaicenie, uregulowanie, umiarkowanie i uprawianie wysiłku. I nie popadajmy ze skrajnoœści w skrajność. Potwierdza to Anna Strączyńska, lekarz reumatolog, specjalizująca się w leczeniu osteoporozy. – Jeżeli już dziecku, a przede wszystkim dorastającej młodzieży nie zapewni się odpowiedniej ilości wapnia, i to właśnie z mleka, które jest najlepiej przyswajalne i ma korzystny wpływ na gęstoœć tkanki kostnej, to w przyszłoœci będzie miało problemy z kręgosłupem, złamaniami i oczywiście osteoporozą – twierdzi lekarka. – Wiem, ciągle pojawiają się jakieœ doniesienia przeczące temu, co nas uczono do tej pory, ale nikt nam nie przedstawił swojego oficjalnego stanowiska i nie kazał zmieniać diety naszym pacjentom. Dlatego do tych wszelkich nowinek podchodziłabym z dużą ostrożnością. – Wartoœć mleka – jak na razie jest niekwestionowana – dodaje Jan Krzysztof Bartel, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Być może, gdy doniesienia o jego szkodliwoœści zostaną poparte systematycznymi badaniami klinicznymi i dopiero się potwierdzą, przyjdzie nam zweryfikować nasze podjecie do żywienia. Kto ma więc rację? Najlepiej chyba rozstrzyga, a właściwie nie rozstrzyga dr Dean Burwell, który przemawiając do studentów medycyny Uniwersytetu w Harvardzie stwierdził: – Połowa z tego, co was nauczyliœmy, jest nieprawdą. Niestety, nie wiemy, która…

BEATA ALUKIEWICZ, Magazyn Słowo Ludu, numer 2311, s. 10.
Tytuł oryginalny: Pij mleko i choruj

www.elemiah.pl

co zawiera mleko:
– białko zwierzęce,
– wapń
– fosfor
– tłuszcz
– witaminy A i D, B2, B12, betacaroten
– węglowodany (laktoza)

Pij mleko – będziesz kaleką!

Akupunktura – nadzieja

Akupunktura – nadzieja na końcu igły

„Wszystko na świecie i we Wszechświecie jest powiązane z pięcioma żywiołami, a istoty ludzkie nie są tu żadnym wyjątkiem”.

Ling Shu

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe!
W istocie rzeczy – igłą można usuwać choroby!

Choroby nie tylko ciała, ale również psychiki i ducha. Jak to jest możliwe? Przecież wiemy ile leków konsumuje przeciętny człowiek, aby poradzić sobie z dolegliwościami ciała takimi jak artretyzm, bóle kręgosłupa, nadciśnienie tętnicze, bóle wątroby i żołądka, oraz dolegliwościami psychiki czy ducha takimi jak nerwice, depresje czy anoreksja. Ponadto ile osób skarży się na złe samopoczucie i poszukuje rozwiązań połykając różne specyfiki farmaceutyczne z nadzieją, ze poczują się lepiej. A przecież rozwiązanie wielu z wymienionych problemów może być na końcu igły umieszczonej w odpowiednim punkcie ciała człowieka przez wykwalifikowanego specjalistę w zakresie akupunktury

Zacznijmy jednak od początku.

Kluczowym elementem filozofii Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest koncept pięciu przemian / żywiołów. Każdy z żywiołów manifestuje swoją obecność w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej człowieka. Objawem zdrowia jest brak manifestacji żywiołów w wymienionych sferach. Pojawienie się choroby daje manifestację żywiołów, czyli zaburzenie ich harmonii.

„Pięć żywiołów to Woda, Ogień Drzewo, Metal i Ziemia.
Woda sączy się w dół.
Ogień rozbłyska do góry.
Las może się pochylić i wyprostować.
Metal może zostać uformowany i może stwardnieć,.
Ziemia pozwala na siew, wzrost i życie”.
Shang Shu

Człowiek współczesny, oślepiony postępem technologii,. zapomina o wpływie pięciu żywiołów na jego zdrowie. Zachwycony osiągnięciami technologii sądzi, że rozumem może przechytrzyć odwieczne prawa harmonii przyrody i wszechświata. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są tragiczne w skutkach: gwałtowny przyrost nieuleczalnych chorób, trudny do opanowania poziom stresu, zanik wielu gatunków flory i fauny to tylko nieliczne przykłady. Żywioły przyrody pozostają jednak poza możliwościami kontroli przez człowieka, o czym regularnie donoszą media.

Konsekwencji takiego stanu rzeczy należy poszukiwać w rozwoju filozofii myśli naukowej, której początek pochodzi z okresu, kiedy to odrzucono aspekty niematerialne bytu człowieka, zaś filozofia naukowa została zdominowana prze koncept mechanistyczny, albo inaczej redukcjonistyczny; czyli wszystko można rozłożyć na części składowe i w sposób analityczny badać ich działanie, tracąc jednak umiejętność rozpoznania roli jaką spełnia poszczególna część, kiedy rozważana jest w koncepcie całości.

Zgodnie z kanonami Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, organizm ludzki stanowi niepodzielną część Kosmosu. Jego życie i zmienność nieprzerwanie podlegają wpływom otaczającej przyrody. Przyroda jest zjednoczonym systemem z wzajemnie dopełniającymi się aspektami YIN i YANG, które znajdują się w stanie stałego ruchu i ciągle się uzupełniają.

Kiedy elementy przyrody są w równowadze, życie kwitnie w harmonii. Kiedy bilans wzajemnie oddziałujących sił zostaje zaburzony, następuje katastrofa w ustroju człowieka, rozpoznawana jak ochoroba. Przez całe tysiąclecia lekarze i filozofowie chińscy obserwowali i studiowali przyrodę próbując znaleźć tajemnice wzajemnych oddziaływań. W najstarszym kompendium wiedzy medycznej, Neijing, napisanym w II w. p.n.e. zostało napisane:

„Utrzymanie porządku, a nie poprawianie nieporządku jest najwyższą zasadą mądrości. Leczenie choroby, w momencie, w którym ona już się ujawniła – to samo, co kopać studnię, żeby zaspokoić pragnienie lub kuć broń, kiedy walka się rozpoczęła”.

Jeżeli przyjmiemy, że Kosmos jest strukturą makro, to człowiek biedzie struktura mikro. Założenie to jest podstawą Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Zatem studiowanie praw rządzących Wszechświatem i przyrodą jest źródłem harmonii, czyli zdrowia człowieka. Brak rozpoznawalności tych praw nieubłaganie prowadzi do załamania zdrowia.

Niektórzy ludzie odrzucają Tradycyjną Medycynę Chińską, dlatego że nie pasuje ona do przyjętego, współczesnego modelu widzenia świata. Uważają ją za ekscentryczną szarlatanerię. Inni kwestionują metody badania i leczenia wypracowane przez lekarzy Starożytnego Wschodu, narosłymi od lat mitami i legendami. Medycyna Starożytnych Chin wytrzymała najwartościowszą próbę czasu. Jej osiągnięcia w dziedzinie medycyny zostały wielokrotnie zweryfikowane i potwierdzone przez instytuty badawcze na całym świecie.

Powodzenia Tradycyjnej Medycyny Chińskiej należy poszukiwać w konsekwentnym i systematycznym rozpoznaniu filozofii harmonii Wszechświata i przyrody, obejmującej wszystkie aspekty życia ludzkiego.

Filozofia Tradycyjnej Medycyny Chińskiej umożliwia człowiekowi uświadomienie sobie, że jest on częścią wszechświata i zobowiązany jest przestrzegać rządzących nim prawami, z których zasadnicze to prawo pięciu żywiołów i koncept YIN (odpoczynku) i YANG (aktywności). Filozofia ta uwzględnia aspekty czasu i przestrzeni, świadomości i materii, choroby i zdrowia.

Zdrowie człowieka jest najcenniejszym aspektem jego ziemskiego bytu. Filozofia każdego systemu medycznego ma mocne i słabe strony. Połączenie tego, co najlepsze, z istniejących systemów medycznych, będzie w zgodzie z podstawowym prawem Wszechświata, tj. harmonii.

Najbardziej fascynującą dla Europejczyków terapią Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest akupunktura. Zakorzeniona jest ona w kanonach filozofii 5 elementów i umiejętnie harmonizuje przepływ energii Ch’i w ustroju człowieka przywracając harmonię w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej. Stosowana profilaktycznie optymalizuje wielopoziomowy rozwój człowieka i pozwala utrzymać dobre zdrowie.

Zadajmy sobie zatem pytanie:

Jak to możliwe, że igła może wspomóc proces powrotu do zdrowia?

Według filozofii TMCh cale ciało człowieka pokryte jest siateczką kanałów, którą płynie energia Ch’i (czytaj “czi”). Skąd ta energia? Czy jest ona tylko wynikiem przekonań narodu chińskiego, czy istnieje ona naprawdę? Mówimy przecież o energii życia, energii działania, energii elektrycznej, elektromagnetycznej, fizycznej, psychicznej i duchowej. Już w pierwszej połowie XX Albert Einstein, Europejczyk, zauważył, ze E=mc2 (E = energia; m = masa; c = prędkość swiatła). W fizyce do dziś toczą się spory na temat, czy masa nie jest po prostu jakąś formą „uwięzionej” energii. Opisane dokładnie przez Chińczyków 3 tysiące lata temu kanały energetyczne, zwane meridianami, które tworzą wspomnianą wcześniej siateczkę są weryfikowalne przez współczesną naukę. Na kanałach tych znajdują się miejsca, punkty akupunktury, w których dochodzi do koncentracji energii Ch’i i właśnie te miejsca są nakłuwane igłami do akupunktury. Igły do akupunktury są bardzo cienkie i tylko wprawna dłoń specjalisty akupunktury jest w stanie prawidłowo zlokalizować punkt akupunktury i umieścić w nim igłę, która po nawiązaniu kontaktu z Ch’i jest wyciągnięta. Przez punkty akupunktury nie przebiegają naczynia krwionośne, zatem po wyciągnięciu igły nie pojawia się w tym miejscu kropelka krwi.

Nasuwa się jednak kolejne pytanie. Co robi igła, że przywraca ona zdrowie? Zasadniczym zadaniem nakłuwania punktu akupunktury jest stworzenie warunków do harmonijnego przepływu Ch’i w ustroju człowieka. Harmonijny przepływ Ch’i w ustroju człowieka jest gwarantem, wg filozofii TMCh, dobrego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego.

Punktów akupunktury na powierzchni ludzkiego ciała jest dużo. Klasycznie uważa się ze jest ich około 365, ale odkrycia naukowe potwierdzają, ze jest ich coraz więcej. Który punkt należy nakłuć i w jaki sposób uzależnione jest od wielu czynników. Specjalista akupunktury zanim wyselekcjonuje punkt do nakłucia zobowiązany jest zebrać historie choroby pacjenta, usłyszeć o jego nawykach żywieniowych, otrzymać informacje o procesach fizjologicznych ustroju człowieka, a przede wszystkim powinien być w stanie zinterpretować, w systemie pięciu żywiołów (Ogień, Ziemia, Metal, Woda i Drzewo), kolor twarzy chorego, barwę jego głosu, woń jego ciała oraz dominująca skłonność do radości, współczucia, smutku, trwogi czy gniewu. Ponadto, specjalista akupunktury odczytuje na lewej i prawej tętnicy promieniowej, w rejonie nadgarstka, po sześć pulsów na każdej stronie (w sumie 12), które informują go o przepływie energii Chi w poszczególnych kanałach energetycznych ustroju człowieka. Kanały energetyczne biorą swój początek w narządach wewnętrznych ustroju człowieka, toteż prawidłowa interpretacja powyższych pulsów ma kluczowe znaczenie w wyborze punktów akupunktury do nakłuwania. Nie bez znaczenia dla specjalisty akupunktury jest obejrzenie języka chorego zarówno z góry jak i dołu. Kształt i charakter nalotu języka chorego mówi dużo o zdrowiu jego właściciela i stanowi dodatkowe źródło informacji dla specjalisty akupunktury.

mgr Janusz Zerbst
Dyrektor
Szkoły Akupunktury Tradycyjnej
www.elemiah.pl

Krwiożercza pijawka jak żywa apteka

Dr Włodzimierz Berestowski powtarza, że pijawki pomagają w wielu chorobach, ale nie są panaceum na wszystkie (© Grzegorz Dembiński)

Na ich widok większość otrząsa się z obrzydzeniem. Niesłusznie. Pokryte oślizłą skórą pijawki są prawdziwymi sprzymierzeńcami człowieka. Oferują nam ponad sto leczniczych substancji. Leczyły Kleopatrę i leczą Wielkopolan, którzy ufnie oddają im swoją krew. Nie za darmo – pisze Danuta Pawlicka

Coś za coś. Odrobina krwi, która jest niezbędna do życia pijawki, jest zapłatą za jej leczniczą usługę. Spotkanie z jej przyssawką, którą przyczepia się do ciała, jest o wiele mniej bolesne od zastrzyku. Człowiek ledwie poczuje ostre ząbki, stanowiące miniaturową piłę, która przecina skórę, aby zwierzę mogło dostać się do rogu obfitości. Jest bardzo głodna, więc szybko powiększa swoje drobne ciało. Na ten posiłek długo czekała.

Uratowały Jelcyna

Anglicy nakręcili film o Borysie Jelcynie, któremu, w co nikt dzisiaj nie wątpi, pijawki przedłużyły życie. Prezydent Rosji cierpiał na niedomykalność zastawek serca, przeszedł sześć zawałów i je przeżył. Ten fakt musiał poruszyć kardiologów. Chcieli wiedzieć, czemu zawdzięczał tak niespotykaną siłę organizmu.

– Oglądałem ten film w brytyjskiej telewizji i stąd wiem, że oprócz codziennej transfuzji krwi, również każdego dnia przystawiane miał pijawki – opowiada dr Włodzimierz Berestowski, lekarz specjalizujący się w hirudoterapii (hirudo medicinalis – pijawka lekarska). W jego poznańskim gabinecie zawsze stoją w słoju żywe hodowlane pijawki. Dzisiaj z ich dobrodziejstwa korzysta Kazimierz Wrzosek. Przyszedł z miażdżycą tętnic, z bolącymi i opuchniętymi nogami, żylakami kończyn dolnych.

– Byłem tu już rok temu, bardzo mi pomogły, a ponieważ do lekarza od naczyń każą mi czekać rok, więc znów wróciłem się o pomoc do pijawek – opowiada pacjent, leżąc wygodnie i karmiąc swoją krwią dwa małe stworki przyczepione do łydek.

Będzie tak leżał 50 minut. Dr Berestowski nazywa swoją technikę przystawiania pijawek „miękką terapią”. W tym czasie zwierzę odda to wszystko, co jest potrzebne do leczenia. Nie ma sensu tego czasu przedłużać. Niektórzy jednak, jak wyjaśnia, stosują silne uderzenie. Wtedy pięć, dziesięć pijawek naraz posila się na ciele chorego, ale tylko przez kilka minut. Jeszcze inni terapeuci radzą, aby na jeden kilogram ciała przystawiać jedną pijawkę. W praktyce przy ciężkiej wadze może to być niewykonalne. A czy bezpieczne? Tego też nie wiadomo.

Pomogły polskiemu pilotowi

Dr Włodzimierz Berestowski jest bardzo powściągliwy, gdy mówi o właściwościach leczniczych pijawek.

– Proszę nie czytać tego, co można znaleźć na ten temat w internecie – ostrzega, chociaż i on czasami jest zaskoczony efektem. W prawdziwe w zdumienie wprawiło go wyleczenie ran podudzia 80-letniej kobiety. Były tak rozległe i głębokie, że groziła jej amputacja. Rodzina zrobiła już wszystko, co było dostępne w Europie. Z Wielkiej Brytanii sprowadzono nawet larwy much, ale zdołały jedynie oczyścić rozkładającą się tkankę. A pijawki poradziły sobie! Po dwóch miesiącach rany się zamknęły.

Równie spektakularny wyczyn mają na swoim koncie w leczeniu polskiego pilota, który przechodził szkolenie w Stanach Zjednoczonych. Jest członkiem elitarnej, wąskiej grupy pilotów, z których każdy jest na wagę złota. Z zakrzepicą żył wątrobowych nie miał szans na kontynuowanie trudnych lotów. Warszawski chirurg sięgnął po ostatnią deskę ratunku i przekazał pacjenta w ręce dr. Berestowskiego.

– Mieliśmy osiem spotkań, we wrześniu komisja oceni stan jego zdrowia – mówi hirudolog, który ufnie czeka na medyczną ekspertyzę.

Czym leczą?

To już wiadomo na pewno: rozpoznano, ale nie wszystkie zanalizowano, około 110 czynnych substancji nieobojętnych (czytaj: korzystnych) dla naszego zdrowia. Na razie tyle, bo pijawki ciągle dla badaczy stanowią do pewnego stopnia tajemnicę. Wszyscy – lekarze praktykujący i naukowcy – na pierwszym miejscu stawiają hirudynę, która jest dobrze poznana, działa podobnie jak heparyna dostępna na rynku w różnych postaciach. I hirudyna i heparyna powodują, że krew staje się bardziej płynna. Tak się dzieje z farbą, do której dolewa się rozcieńczalnika. Za jedne na równi ważne uważa się związki o działaniu przypominającym antybiotyki i takie, które blokują reakcje alergiczne.

Nazwy poszczególnych enzymów dla pacjentów są chemiczną zagadką, ale nie dla chemików i specjalistów. Co nam mówi APYRAZA? Nic, a lekarz wie, że zmniejsza lepkość krwi. EGLINA jest silnym środkiem przeciwzapalnym, antyutleniaczem oraz posiada takie właściwości, które dla chirurga urazowego są nieocenioną bronią w walce z ranami, krwiakami itp. Mało natomiast wiadomo o substancjach znieczulających, które, jak się przypuszcza, są tak skuteczne w likwidowaniu bólu, ponieważ pijawka dysponuje „hormonami szczęścia”, czyli ENDORFINAMI

Osobną grupę stanowią NEUROTRANSMITERY, które jak domyśla się każdy laik, odgrywają rolę w przepływie impulsów elektrycznych w komórkach nerwowych. Żaden z badaczy nie donosi, by to specyficzne działanie miało negatywny wpływ na organizm człowieka. Przeciwnie – można wysnuć wniosek, że jest to nieoceniony i niezbadany jeszcze do końca potencjał do wykorzystania w leczeniu depresji czy nawet schizofrenii. Absolutną ciekawostką jest natomiast antybiotyk o nazwie CHLOROMYCETYNA, ponieważ nie wytwarza go pijawka, lecz bytująca w jej organizmie… bakteria. W spotkaniu z tym silnym lekiem drżą ze strachu mikroby wywołujące tężec i zapalenie opon mózgowych, panoszące się w paskudnych wrzodach.

Urazy, zawały, transplantacja

Marek A, terapeuta hirudolog, który opowiadał o swoich doświadczeniach w TVP, powołał się na zachodnie badania, donoszące o pozytywnym wpływie pijawkowej śliny na męską potencję. Przyznał jednak, że nie ma własnych doświadczeń, więc, jak możemy się domyślać, nie przyjmuje panów z tymi problemami. Nie potwierdza tych doniesień także dr Włodzimierz Berestowski, który jest lekarzem i niezmiennie powtarza, że pijawki to nie panaceum na wszystkie choroby.

– Zakres mojego leczenia pijawkami obejmuje trudno gojące się rany, stopę cukrzycową, stany pooperacyjne, urazy (sportowe), krwiaki, miażdżycę… Każdego też informuję o przeciwwskazaniach, którymi są ciąża, anemia, hemofilia, stosowanie leków przeciwzakrzepowych – podkreśla ograniczenia hirudoterapii.

Źródłem wiarygodnych informacji i badań nad pijawkami jest między innymi BIO-GEN, jedyna polska firma, która na przemysłową skalę rozwinęła hodowlę lekarskich pijawek. Od niej dowiaduję się o skuteczności pijawek w leczeniu niektórych tików nerwowych, wrzodów śródbłonka jelit, jaskry (oczy). Pijawki likwidują stany towarzyszące uzależnionym od narkotyków i alkoholu, rozszerzają naczynia krwionośne, ograniczają uczucie bólu różnego pochodzenia. Zagraniczne doniesienia wymieniają ponad 200 chorób, na które mają leczniczy wpływ, jeżeli znajdą się w ręku doświadczonego hirudoterapeuty. Sprawdzają się w chorobach serca, nieprawidłowym ciśnieniu krwi, zatorze tętnic szyjnych, żylakach, astmie, w przewlekłym zapaleniu wątroby i trzustki, w chorobach układu immunologicznego. Nowe możliwości już dla siebie odkryli w pijawkach chirurdzy plastyczni, ginekolodzy, laryngolodzy i neurolodzy, transplantolodzy…

2010-08-10 13:53:48, aktualizacja: 2010-08-10 13:53:48


Warsztat Elemiah zajmuje się hirudoterapią: www.elemiah.pl

Hirudoterapia, stawianie pijawek

hirudoterapia, stawianie pijawek

JAKIE DOLEGLIWOŚCI MOŻNA LECZYĆ METODĄ HIRUDOTERAPII?

– Żylaki, zakrzepowe zapalenie żył
– Choroba niedokrwienna kończyn dolnych (miażdżyca)
– Obrzęki powypadkowe, krwiaki i zakrzepy
– Trudno gojące się rany
– Choroby kręgosłupa
– Zapalenie korzonków
– Hemoroidy
– Niektóre choroby kobiece
– Rwa kulszowa
– Bóle reumatyczne stawów
– Cellulit
– Impotencja
– Prostata
– Choroby i bóle serca, nadciśnienie
– Choroby płuc i oskrzeli
–  Niektóre alergie
–  Niektóre choroby skóry

Leczenie pijawkami  jest wykorzystywane przy replantacji palców, kończyn, skóry, uszu. Także przy kuracjach odmładzających.

PRZECIWWSKAZANIA:
– Niskie ciśnienie tętnicze krwi (przeciwwskazanie względne)
– Ciąża
– Anemia
– Silne uczulenia na hirudozwiązki
– Hemofilia (dziedziczna choroba krwi)

W JAKI SPOSÓB TO DZIAŁA?

Wśród składników syntetyzowanych w ciele pijawki lekarskiej  najistotniejsza i najbardziej znana jest hirudyna. Ale oprócz niej pijawki lekarskie wytwarzają wiele innych unikalnych substancji chemicznych o działaniu leczniczym. Biologicznie czynnych substancji wyizolowano do tej pory ponad 150 rodzajów. Podczas zabiegu leczniczego pijawki wysysają krew z organizmu człowieka. Ale jednocześnie, co istotniejsze, uwalniają substancje działająco leczniczo do krwiobiegu.
Hirudyna jest to lek, który stosowany w formie wyizolowanej ma bardzo silne działanie przeciwkrzepliwe i antykoagulacyjne. (wielokrotnie silniejsze od najczęściej stosowanej heparyny).

Prócz tego gruczoły ślinowe pijawek zawierają między innymi: adelinę, galantynę, hialuronidazę, lipazy, chloromycetynę prostaglandyny.

Dokładnie poznane jest działanie substancji przeciwzapalnych, przeciwbólowych, znieczulających, antybiotyków, regulujących ciśnienie tętnicze krwi. Jest to swoista  “apteka” mieszczącą się w ciele pijawki lekarskiej.

mgr M.Papała-Śliwa
dyplomowany hirudoterapeuta
www.elemiah.pl
tel. 696 373 227

Akupresura – światło, prana, mana, Chi, Ki, siła witalna.

Akupresura to technika polegająca na delikatnym uciskaniu odpowiednich punktów na ciele człowieka w celu odblokowania zahamowanego przepływu energii. Akupresura jest „miękką” wersją akupunktury i według zwolenników podobnie jak ona jest cennym uzupełnieniem medycyny konwencjonalnej.

Dotknięcia odblokowują przepływ energii Yin i Yang  i prowadzą do ich zrównoważenia. Według medycyny chińskiej brak tej równowagi jest przyczyną większości chorób somatycznych.

Energia płynąca w naszym ciele jest znana od wieków. Chrystus nazwał ją światłem,jogowie indyjscy praną, Kahuni maną, a Chińczycy określają ją jako Chi lub Ki. Znana jest również pod nazwami bioenergii, energii kosmicznej, siły witalnej, eteru przestrzeni – jest jeszcze wiele innych nazw.

Według medycyny wschodniej energia życiowa płynie wzdłuż ciała kanałami, zwanymi meridianami. Rozróżnia się dwanaście meridian zwyczajnych i dwie meridiany nadzwyczajne. W sześciu meridianach po stronie grzbietu energia płynie z dołu do góry. Meridiany – po polsku – południki, wywodzą swe nazwy od nazw narządów, przez które przechodzą. Zahamowanie przepływu energii może wystąpić na skutek stresów, zmartwień, złości, a także z powodu urazów fizycznych.

Uczucia takie jak złość czy strach powodują zaciśnięcie, skurcz pewnych mięśni. U różnych ludzi mogą to być różne mięśnie. U jednych występuje ściskanie w dołku; czyli skurcz mięśni żołądka, u innych – zaciskanie mięśni karku lub krtani. Jeżeli zaciśnięte mięśnie – na skutek zmęczenia – nie powrócą do normalnego stanu, czyli nie nastąpi rozkurcz mięśni, przepływ energii ulega zahamowaniu, co prowadzi do choroby.

Dlaczego akupresura? Ponieważ jest to najprostszy, najłatwiejszy sposób pomagania sobie. Jest całkowicie bezpieczny, nie wyrządzi nam żadnej krzywdy, nawet, jeśli nie trafimy dokładnie na punkt.  Możemy zastosować masaż uciskowy aparatem Aquawibron.

Aktywność strefy odruchowej maleje w miarę oddalania się od właściwego punktu. Jeżeli energia w danym południku jest zablokowana, punkty akupresurowe stają się bolesne i łatwo je znaleźć. Po odblokowaniu przepływu energii punkty akupresurowe przestają być wrażliwe. Niektóre punkty są mało wrażliwe na uciski (nie bolą); są jednak i takie punkty akupresurowe, które są zawsze bolesne, gdyż leżą na szlaku nerwowym.

mgr Małgorzata Papała Śliwa

masażysta

www.elemiah.pl