Kamertony – drugie odkrycie Małgosi

Z kart pamiętnika Małgosi.

trochę wspomnień… 

Teraz widzę, że otworzenie się na całkiem nowe dla mnie narzędzia jest nie byle jaką przygodą, która opiera się na zaufaniu do tego co słyszę, czuję  na zaufaniu w swoją intuicję, przewodnictwo ciche i delikatne.

Tak więc 10 marca usiadłam do przekazu, aby raz jeszcze uzyskać informacje o gnębiącym mnie problemie.

muzykoterapia_03Poprosiłam moje Wyższe Ja o wyraźny sygnał. Pracę poprzedziła wizja spotkania mojego aspektu żeńskiego i męskiego na moście rozpiętym między dwoma wysokimi brzegami – które symbolizowały Rzeczywistość i Świat Zapomnienia – Iluzji.

Było to radosne spotkanie na środku mostu 🙂

I rozpoczęłam sesję interwałową „od góry” ciekawa co z tego wyniknie…

C512 – B   usłyszałam dialog:  Sprawy Anielskie

CA – Aniołowie zeszli z różnych przyczyn. Jedni są ratownikami a inni nie. Jedni odkrywają to zadanie  a innych obchodzi własny komfort. Czują pogardę dla takich jak ty i załatwiają swoje sprawy.

-Sprawy anielskie, zadania – można się ludźmi bawić i nimi zarządzać, oni zasilają ciebie energią.
– Nie, idę tam, żeby im pomóc.
– Ale ty masz mądrość, miłość i moc a oni są ciemni i można to wykorzystać.
– Im także należy się szacunek, są nieświadomi – to wielkie zadanie.
– Jesteś głupia! To dobra zabawa, w razie czego wrócimy.
Niech każdy idzie swoją drogą, w odpowiednim czasie się spotkamy i sprawdzimy jak nam poszło.
– Ja nie zamierzam się dla nich poświęcać – bardziej mnie obchodzi planeta – ona ma bardziej klarowną energię. Ludzie są głupi i źli. Nie skończą dobrze.
-Trudno, trzeba spróbować. Widzę szerzej.
-Wykończą cię i wykorzystają pieprzony misjonarzu. Życie jest po to żeby korzystać, bawić się i , żeby inni zapewnili ci byt.

hqdefaultCG – Żal, współczucie, współodczuwanie, ciężar widoku upadku świadomości.  Ludzie, którzy już nie pamiętają kim są, żyją w udręce, cierpieniu, bólu, nienawiści.

Trudno to znieść.
Serce tego nie wytrzymuje.
Trzeba ograniczyć współodczuwanie.

 CF – ustanawiam nową harmonię – ziemską. Dostrojoną do ziemskiej a nie anielskiej wibracji.

W ramach strategii działania moja wibracja i tak nigdy nie zejdzie poniżej standartu Ziemi i nie obniży jej harmonii , ale aby skomunikować się z ziemskimi wibracjami muszę zejść niżej, zapomnieć, ograniczyć czucie, pozbyć się lekkości , radości.

To także trudna harmonia, o krok od przepaści. To się nazywa poświęcenie. Jestem agentem nieba pośród agentów matrix 🙂

CE – Jesteś pół kobietą – pół mężczyzną.

W dualizmie stałaś się rozłączona. nie jesteś ani jednym ani drugim. Twoje części są razem i się kochają . Jesteś jednością. Dualizm cię rozdzielił. Kazał tym częścią ciebie walczyć ze sobą, udowadniać kto jest lepszy, wykorzystywać, poniżać, gwałcić.

Jak daleko odeszłaś od siebie samej w poczuciu porzucenia, niekochania, braku wiary i zaufania do siebie samej. Koniec tego, czas wracać do domu – do samej siebie.

CD – Składam się w całość ze swoimi aspektami. Witam je w progu mojego domu wraz z moją męską częścią.

Wszystkich z otwartością, tęsknotą i łezką w oku.  Tak, to Ty i Ty, pamiętam, zapraszam, czekałam, czekaliśmy na Was, witamy. Wracają niosąc w darze energię, którą wraz z nimi odzyskujemy. Będzie do tworzenia Nowego Świata.

Witamy Was z otwartymi ramionami.

Cc -Niech wam  Ziemia lekką będzie!

Niech ją Aniołowie na swoich skrzydłach noszą !

Niech przebudzenie przejawi się i ludzie podniosą się z kolan, przebudzą i przypomną sobie kim są naprawdę!

1O6A0206

Koniec Ery ciemności i ucisku! 

Miłość, Wolność, Radość!

Koniec niewoli umysłu – rozproszymy światłem i śmiechem ciemności!

mqdefault
Małgosia Działak

Znaczenie techniki:

Z dołu skali – uwalnianie starego.

Od góry – przyjmowanie nowego.

Z kart pamiętnika – Małgosia Działak

serce

Małgorzata I. Papała, terapia dźwiękiem, kamertony, misy http://elemiah.pl/misy

Kamertony – pierwsze odkrycie Małgosi

Z kart pamiętnika Małgosi.

trochę wspomnień… 

Kiedy przyszły do mnie informacje na temat znaczenia interwałów w procesie osobistej transformacji, uznałam to za wielki dar dla mnie, gdyż rozumiałam to przesłanie.

To już nie był język muzyczny, ale język opisujący przemiany, jakim podlegają nasze emocje, umysł, uczucia. Poczułam, że jest to warte poeksperymentowania. Moje przyjaciółki będące silnymi ekstrasensorami były pierwszymi królikami doświadczalnymi, bo chciałam mieć pewność,że dźwięki tak działają jak mi zostało podyktowane.

praktyka

Jak zwykle pomógł tzw. „przypadek” i pojawiła się sposobność, aby wykorzystać dźwięki w sesji małej grupki 4 osób. Nigdy tego wcześniej nie robiłam, ale wszyscy byliśmy w całkowitym zaufaniu do procesu, każdy wyraził intencję i wtedy przekonałam się, że dźwięki nie muszą być głośne, żeby działały.

dylematy…

Przez dłuższy czazm 2_En_s jednak miałam uczucie dyskomfortu, ze dźwięki są zbyt ciche i umysł się nudzi, oceniałam siebie przez pryzmat tego aspektu. Po jakimś czasie, kiedy już sama miałam więcej ciszy w sobie, zauważyłam, że istotny dla sesji jest moment ciszy, w której dopiero właśnie  zaczynają się dziać procesy. Cisza stała się honorowaną częścią sesji.

Zadziwiające było to, co zauważyłam na koncercie gongów, a mianowicie poczułam zazdrość ze gongi są tak donośne, głośne, wyraźne. Ale nie mogły we mnie obudzić tej subtelnej tęsknoty za czymś nieodgadnionym , nieokreślonym…

Każda sesja jest inna, niepowtarzalna.

Zatrzymuje się czas, jestem. I to w jakim stanie obecności jestem, zależy jej jakość i  dotarcie do sedna zrozumienia o co w tej sprawie chodzi, wejście na wyższy poziom percepcji, obserwowanie z wysoka, widzenie więcej niż tylko umysłem.

sesja i pisanie…

Od momentu otrzymania pierwszego przekazu w obecności dźwięków kamertonów zaczęłam stosować zapisywanie informacji, które pojawiają się spontanicznie po zagraniu interwału. Stało się to dla mnie metodą uzyskiwania informacji, początkowo dla mnie samej, abym lepiej podejmowała decyzje, abym lepiej i mądrzej podchodziła do moich najbliższych abym akceptowała siebie.

Początkowo były to rozmowy z Mistrzami Kosmicznego rozumu, Nauczycielami Miłości, potem pytałam samą siebie lub swoją duszę, co mam robić.

Dźwięki oczyszczały zawirowania umysłu, oczyszczały z matryc zbiorowej świadomości, więc mogłam sięgnąć po swoją cichą mądrość części, która nie wyrywała się do oceniania i ferowania wyroków.

Cichy wewnętrzny głos, ledwo słyszalny, lub wcale, dochodził wreszcie do mikrofonu…:)

a gdzie sukcesy…?

Tak radziłam sobie przez wiele lat i gdzie mogłam to mówiłam o tym, że dźwięki kamertonów pomóc nam mogą  w prosty i szybki sposób i wystarczy mieć tzw. zestaw torebkowy czyli kamerton C i G, żeby zrównoważyć emocje.

Moje działania przynosiły czasami spektakularne efekty …i na tym koniec…

Ludzie przyjeżdżali na kursy, warsztaty, po czym odkładali kamertony na półkę…

Można było zwątpić…

najpierw ja…

Można, ale to nauczyło mnie tylko nie brać na siebie misji ratowania świata i wciskania wszystkim kamertonów jako antidotum na wszystko. Są jednym z wielu narzędzi, po które trzeba sięgnąć własną ręką i zrobić sobie coś dobrego, jak się tak zdecyduje.  Po każdej sesji słyszałam niesamowite opowieści o kolorach, podróżach do innych światów, wymiarów, merkabie, ochronie itp.

I ok…

transformacje

dla mnie po odpuszczeniu sobie frustracji, że nie jestem zbyt zaradną propagatorką cudownych kamertonów, przyszedł czas dość trudnych i intensywnych transformacji.

Połączyłyśmy z przyjaciółką pracę z dźwiękiem, świadomy oddech i ustawienia rodzinne. Dało to niezłe przyspieszenie w uwalnianiu i oczyszczaniu wielu tematów. Ale z niektórymi mimo tego nie mogłam sobie poradzić. To zaczynało przeradzać się w udrękę i niekończące się dywagacje co z tym można zrobić.

odkrycie…

Usiadłam po raz któryś z kamertonami, chcąc zrobić sesję interwałową na konkretny temat. Postanowiłam zapisywać napływające informacje. I nagle uświadomiłam sobie, że po skończeniu interwałów od „dołu” czyli od c 256 powinnam zrobić analogiczne interwały „od góry ” czyli z c 512.

Było to na tyle ekscytujące, że od razu wzięłam się za interwały ” od góry” 🙂

a więc anioły…

Jakież było moje zdziwienie, kiedy zaczęły spływać informacje o dziejach wcieleń z punktu widzenia Anioła, który postanowił się wcielić z określonym zadaniem i spodziewał się ciut lepszych efektów swojej pracy. Ogólnie trzeba przyznać, że to była zadziwiająca opowieść, a ze dotyczyła konkretnych osób to dostarczyła mi całkowicie nowego spojrzenia na nasz dotąd nierozwiązywalny konflikt.

Wywnioskowałam wtedy, że nie wszystko dotyczy żyć ziemskich, ale niektóre sprawy ciągną się jeszcze z żyć anielskich. O tym także mówił  Mistrz Adamus kiedy przemawiał do nas ustami Geofreya Hoppe w Warszawie 28 maja…. Aniołki, aniołki połamały wszystkie stołki… mawiał mój dziadek.

I następny piękny skrzydlaty mit runął…

Ależ dało mi to ulgi, zrozumienia, radości …wow, no po prostu super!

 Na drugi dzień ta nowa technika przybrała nazwę „ŁĄCZENIE NIEBA I ZIEMI w sobie”.

Od dołu czyszczę i harmonizuję stare ziemskie wzorce a od góry sprowadzam nowe kosmiczne wsparcie dla siebie, buduję nową siebie, w oparciu o to, co rzeczywiste.

Z kart pamiętnika – Małgosia Działak – trener z zakresu terapii dźwiękiem, kamertonem.

Małgorzata I. Papała, terapia dźwiękiem, kamertony, misy http://elemiah.pl/misy