Hirudoterapia wraca do łask

Pod nazwą łacińską Hirudo Medicinalis kryje się pijawka lekarska. Większość z nas ma bardzo nieprzyjemne skojarzenia na samą myśl o tych małych i wijących się stworzeniach. Nazwanie kogoś „pijawką” też komplementem nie jest. Naturalnym odruchem na widok nawet jednej Hirudo jest deklaracja „Ja nigdy tego nie zrobię”! A jednak choć trudno w to uwierzyć – hirudoterapia wraca do łask i jest bardzo popularna.

Hirudoterapia to leczenie z wykorzystaniem pijawek. Sposób ten został     odkryty już w czasach wczesnej starożytności. Choć uczeni przez setki lat nie   potrafili wytłumaczyć na czym polega jego fenomen, stosowali go z powodzeniem do leczenia wielu chorób. Apogeum metoda przeżyła w XIX wieku, kiedy pijawki stosowano na wszystko, w olbrzymich ilościach. Wiek XX odwrócił się od hirudoterapii na rzecz nowoczesnej medycyny farmakologicznej. Jednak dzięki współczesnym badaniom Hirudo Medicinalis znowu powraca do łask. Choć trudno w to uwierzyć, dziś hirudoterapia znowu jest popularna, a lekarze i naukowcy dostarczają coraz więcej dowodów na to, że pijawki naprawdę mają uzdrawiające właściwości.

Jak ‘działa’ pijawka?

Pijawki są przede wszystkim najbardziej znane ze swoich właściwości poprawiających krążenie krwi. Działają trójstopniowo. Pierwszy etap to już moment wkłucia w ciało – naturalna akupunktura. Do mózgu jest wówczas wysyłany sygnał mobilizujący organizm do reakcji obronnej. Drugą fazą działania jest upust krwi, czyli to, na czym najbardziej skupiali się nasi przodkowie i czemu błędnie przypisywali największe zasługi. Utrata krwi ma o tyle pozytywne działanie, że napędza układ krwionośny człowieka do wydajniejszego działania oraz aktywizuje układ odpornościowy do walki z procesem chorobowym.

Fabryka substancji leczniczych

Trzecim i jednocześnie najważniejszym stopniem dobroczynnego wpływu pijawki na organizm jest jej działanie farmakologiczne. Badania naukowe dowiodły, że w trakcie wysysania krwi w gruczołach pijawki produkowanych jest ponad 150 rodzajów dobroczynnych substancji, które dostają się do krwioobiegu człowieka. Wśród nich największe znaczenie ma hirudyna – lek o silnym działaniu przeciwkrzepliwym i antykoagulacyjnym. Oprócz tego w „ślinie” pijawek znajdują się substancje przeciwbólowe, przeciwzapalne, znieczulające, regulujące ciśnienie tętnicze oraz antybiotyki!

Na co stosować hirudoterapię?

krwiaki i zakrzepy
niedociśnienie, nadciśnienie
choroby skóry
choroby serca
choroby płuc i oskrzeli
choroby wątroby
choroby nerek
chorobę niedokrwienną,
choroby kręgosłupa
choroby kobiece, bezpłodność
zakrzepowe zapalenie żył, żylaki
rwę kulszową
trudno gojące się rany
wysoki cholesterol
wrzody żołądka i dwunastnicy, choroby przewodu pokarmowego
alergie
procesy starzenia
udary
zapalenie korzonków nerwowych
bóle stawów
prostatę, impotencję
agresję, histerię, nerwice, depresję,
niektóre nowotwory

O skuteczności pijawek może świadczyć fakt, że stosuje się je już nie tylko w ramach medycyny naturalnej, ale coraz częściej sięgają po nią lekarze jak po pełnoprawny lek. W USA Hirudo Medicinalis jest już nawet wpisana na listę leków. Być może w niedługim czasie idąc do lekarza będziemy dostawać pijawki na receptę?

M. Borowik
źródło: http://www.menopauza.pl

www.elemiah.pl

Obrzydliwe pijawki?

HIRUDOTERAPIA – Pijawki

Nie wierzę. – myślałam sztywna  z obrzydzenia, patrząc na odrażające  robale uczepione mojej łydki  i nadymające się od mojej krwi.
– Jak mogłam się na coś takiego zgodzić?

A wszystko to przez dyskusję przy śniadaniu na temat medycyny – dosiadłam ulubionego konika i zaczęłam się wymądrzać o wyższości terapii naturalnych nad leczeniem farmakologicznym, wyśmiewałam używanie antybiotyków przy byle katarze i doradzałam stosowanie ziół zamiast lekarstw chemicznych. Ale pijawki? Na mojej własnej nodze?!

Przebywaliśmy akurat na wakacjach w gospodarstwie agroturystycznym. Nowoczesny dom, gospodyni prowadząca księgowość na komputerze podłączonym do Internetu. Podczas dyskusji przytakiwała mi z zapałem, pozostali goście także się zgodzili, że leków na wszelkie choroby należy szukać w naturze, a nie wytwarzać sztucznie. Ziewał tylko mój mąż, serdecznie znudzony tematem, bo takie wywody słyszał z moich ust wielokrotnie. Ożywił się dopiero wtedy, gdy gospodyni zapytała, czy chciałabym wypróbować naturalną terapię na moim własnym żylaku. Miałam go od pewnego czasu, jednego tylko na razie, ale rysował się coraz wyraźniej i chyba rzucał w oczy, skoro został wyłowiony bystrym okiem pani Ali. Zgodziłam się, zaciekawiona, co mi zaproponuje.
A ona zaraz po śniadaniu przyniosła w słoiczku te odrażające stworzenia.

Głupio mi się było wycofywać, zwłaszcza że mąż wyraźnie czekał na mój protest – on sam już dawno przestał ze mną walczyć, gdy np. przy zapaleniu oskrzeli stawiałam mu bańki, a przy grypie poiłam nalewką czosnkową, choć zapachu czosnku nie znosił. Te kuracje, co z niechęcią przyznawał, na ogół okazywały się skuteczne, co nie znaczy, że je lubił. Więc teraz, wiedząc, że nie znoszę robali i wszystkiego, co obślizgłe, nie mógł się oprzeć uczuciu satysfakcji – widziałam ją w jego oczach.

Mój słaby protest miał „podstawę higieniczną” – o pijawkach wiedziałam niewiele, ale coś mi się plątało po pamięci, że przenoszą zarazki. Dowiedziałam się, że te tutaj są hodowane w warunkach laboratoryjnych, a zatem czyściutkie i nieskażone. No więc siedziały sobie na mojej nodze pęczniejąc od krwi. Nie bolało, troszeczkę tylko na początku szczypało. Kiedy wreszcie zostały odczepione, żylak nie wydawał się mniejszy, za to skóra w jego okolicy swędziała, a z małych ranek sączyła się krew. Pani Ala nałożyła na nie jałowy opatrunek.

Zapytałam, czy mogę się pobawić Internetem w jej gabinecie – chciałam się natychmiast dowiedzieć, jak to draństwo działa i czy nie pozwoliłam sobie zrobić jakiejś krzywdy. (Tego jej, oczywiście, nie powiedziałam, wolałam sprawdzić po cichutku). To, co wyczytałam, zdumiało mnie – okazało, się, że leczenie pijawkami wróciło do łask już kilkadziesiąt lat temu i w wielu krajach uznane jest przez medycynę oficjalną! Na przykład przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA). A to dlatego, że naukowcy odkryli
w nich ponad 100 substancji leczniczych – przede wszystkim kilkanaście białek obniżających krzepliwość krwi.

Leczenie pijawkami praktykowano już w epoce kamiennej. Przez długie lata wierzono, że pożerają one złe duchy, mające swoje siedlisko we krwi i powodujące choroby. Używano ich w starożytnym Egipcie (malunki obrazujące przykładanie pijawek odnaleziono w grobowcach sprzed trzech i pół tysiąca lat) i Grecji, w II wieku naszej ery rzymski lekarz Antyllus napisał nawet na temat tej terapii spore dzieło pt. „Poradnik w krwi opuszczaniu”. Zalecał je między innymi osobisty lekarz cesarza Marka Aureliusza Galen (129-189 r.n.e.). Pijawki cieszyły się też wielką popularnością w krajach islamskich i w Chinach, co obrazuje literatura medyczna z I wieku. n.e. Swój renesans hirudoterapia przeżyła w XVIII i XIX wieku, kiedy to świat medyczny w Europie ogarnęła wręcz pijawkomania. Doszło do tego, że lekarze, nim zapytali pacjenta o objawy choroby, na dzień dobry przyczepiali mu 20 pijawek w różnych miejscach i dopiero z tak obwieszonym nieszczęśnikiem przeprowadzali wywiad i stawiali diagnozę. We Francji i w Rosji w tym okresie zużywano około 100 milionów sztuk pijawek lekarskich rocznie, a wpływy z ich sprzedaży były większe niż ze sprzedaży zbóż! Na jednej z monet francuskich tamtego czasu widnieje nawet wizerunek pijawki. Po 1830 roku hirudoterapia zaczęła jednak zanikać, a wielu lekarzy wręcz wyśmiewało stosowanie jej jako praktyki znachorskiej, a nawet szkodliwej. Zaczęły bowiem powstawać nowe leki – narodziła się współczesna farmakologia, której podstawą jest wszechobecna dzisiaj chemia. Dopiero w 1884 roku pijawki odkrył ponownie dla medycyny Jan B. Haycraft, który zauważył, że krew stanowiąca pożywienie pijawki nie ulega krzepnięciu. Niedługo później wyizolowano hirudynę i pijawka zaczęła wracać do łask.

2/2008 „Czwarty Wymiar”

Pijawki i Demi Moore

Pijawki pomagają zachować młodość i zdrowie – twierdzi amerykańska aktorka

 

Demi Moore wie jak zatrzymać czas, by wyglądać na mniej lat niż w rzeczywistości. W zachowaniu młodego wyglądu 46-letniej gwieździe pomagają… pijawki. Aktorka twierdzi, że hirudoterapia, czyli leczenie pijawkami pomaga jej zachować piękny wygląd.

Demi MooreAktorka radzi sobie z upływającym czasem, oczyszczając regularnie organizm z toksyn. A pomagają jej w tym wspomniane już pijawki. Demi Moore jest zachwycona efektami pracy „naturalnych chirurgów”, co zresztą widać. Żeby poddać się zabiegom wysysania krwi, lata nawet do Europy. W USA upiększające właściwości pijawek nie są na razie znane, a przynajmniej klinki specjalizujące się w poprawianiu tego, co naturze nie wyszło, nie mają w swojej ofercie pijawkowych zabiegów. Aktorka lata więc w poszukiwaniu lekarskich pijawek za ocean, m.in. do Austrii.

Gwiazda twierdzi, że dzięki pijawkowej terapii nie tylko lepiej wygląda, ale także lepiej się czuje. Pijawki wypuszczają bowiem do krwi specjalny enzym, który oczyszcza organizm ze szkodliwych substancji. Ponadto hamują rozmnażanie się bakterii, rozszerzają naczynia krwionośne, dzięki czemu poprawiają krążenie, a organizm jest lepiej dotleniony i może sprawniej pracować.

Zabieg polega na położeniu na twarz i ciało specjalnie do tego hodowanych w sterylnych warunkach pijawek.

– To nie są żadne bagienne pijawki – zapewnia gwiazda. – Używam tylko specjalnych pijawek lekarskich.

Tylko Hirudo medicinalis, bo o nich mowa, mają zastosowanie w medycynie. Stosowane są także w Polsce jako dodatek do tradycyjnej medycyny, choć nie wszyscy lekarze są przekonani, co do ich skuteczności. Ale odnotowano przypadki pozytywnego wpływu pijawek na zdrowie m.in. przy terapii po przeszczepach.

źródło: www.fit.pl

hirudoterapia – www.elemiah.pl